FanForce Poland
Darth Sidious loves Poland!
 
Author Topic: FanFiction: Final Ecstasy
Mefistofeles 
Registered: Jun '03
7975_Darth Maul's Eye
Date Posted: 6/21/04 2:32pm Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy
heh - czemu tak ?

 

-----signature-----
chicken The Ducks are in Town chicken
dumny zwyciezca wszystkich edycji Konkursu Filmowego dancing dancing dancing
...i lider klasyfikacji generalnej tegoz cool cool cool
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
navar 
Registered: Dec '03
22834_Darth Maul
Date Posted: 6/23/04 7:50am Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy
Mefisto: zaje... teksty!! Czekam na nastepne rozdzialy i oby bylo ich duzo duzo wiecej... grin

 

-----signature-----
NaVaR Longinus; High Inquisitor from the Brotherhood of the Sith
"Destiny of Darknes"
navar (at) sith.pl | GG: 2694679 | http://www.sith.pl
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Mefistofeles 
Registered: Jun '03
7975_Darth Maul's Eye
Date Posted: 7/8/04 3:00pm Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy - Date Edited: 7/8/04 4:28pm (1 edits total) Edited By: Mefistofeles
05.
Ladowanie. Rumuni. Skini. Swiadkowie Jehowy. Datki na biednych. Zgubienie Otasa. Demonstracja uliczna. Policjanci. Izba wytrzezwien. Psychiatra. Ucieczka. Poszukiwania odholowanego promu. Trening Mocy na strazniku parkingowym. Start promu. „Jakis debil spuscil nam benzyne !!”. Awaryjne ladowanie. Rozbicie promu. Szpital. Lekarze. Pielegniarki (nawet ladne). Ucieczka. Poszukiwania resztek promu na zlomowisku. Skini. Rumuni. Datki na biednych. Demonstracja. Swiadkowie Jehowy. Pijacy. Cpuni. Policja. Izba wytrzezwien. Psychiatra. Zaklad dla oblakanych. Spotkanie lacznika po praniu mozgu i lewatywie. Spotkanie Sarah Connor - tylko po lewatywie. Spotkanie Jacka Nicholsona. Ucieczka. Dotarcie do przystanku. Autobus. Kanar. Policja. Wiezienie. Izba wytrzezwien. Psychiatra. Zaklad dla oblakanych po ucieczce Sarah Connor. Ucieczka. Stadion. Chinska mafia. Rosyjska mafia. Znalezienie mieczy swietlnych. Zorientowanie sie, ze to tylko zabawki. Znalezienie Otasa po obnizonej cenie. Biedni. Skini. Rumuni. Ucieczka. Bezpieczne (?) dotarcie do lokum Wladczyni Smokow*.
Wrota otworzyly sie i Ajden Tam wpelz do srodka ciagnac za soba Himpa i, resztkami Mocy, Otasa. Drzwi otworzyl im nie kto inny, jak <tamtamtaramtatam> Lotr Bart znany takze jako Lord Bark Bark albo Artur Barcis. No wiec, Bart zmierzyl ich wzrokiem i rzekl:
- 1.83m i 1.75m, a dis lan kudlaty zgola 2 metry.
Lorda Barka przepelnila duma (i uprzedzenie), za to zmeczony Ajden tylko wybakal:
- Ze co ?
- Zmierzylem jul wzrokiem - odparl zirytowany Bart, po czym zatrzasnal wrota. Po chwili otworzyl je, gdy okazalo sie, ze nieznacznie przycial sobie...swoje zolte wlosy.
Potem zaprowadzil ich na pokoje, tzn. poszedl z nimi w glab tego ponurego...tej ponurej jaskini, jaka to okazala sie siedziba WS (Wladczyni Smokow, zeby nie bylo niedomowien !). Kiedy doszli do najwiekszego hmm wylomu w skale oczom ich ukazal sie las...eee...tzn duzy wylom w skale posrodku ktorego ulokowany byl basen, w ktorym kapalo sie mnostwo niewolnic i niewolnikow. Nieco dalej stal sporych rozmiarow grill, idealnie komponujacy sie z wnetrzem, a niedaleko niego sporych rozmiarow stol z duzymi ilosciami jadla, w tym takze cipesow, na ktorych to widok Himpo ozywil sie nieco. Przy stole siedzialo kilku podejrzanych osobnikow, a byli to Le Ru - czlowiek, ktory wygladal jak Yeti, ale w rzeczywistosci byl Lowca Glow i innych czlonkow; Ksian - kolejny Lowca zajadajacy sie aktualnie budyniem owocowo-warzywnym; oraz grozny Darl Fizio, ktorego wszyscy wokol uwazali za najgorszego drania w calej galaktyce, a ktory aktualnie zaczytywal sie w powiesci „W 80 dni dookola Mimban”. Tuz obok nich siedzial osobnik najbardziej sie z nich wszystkich wyrozniajacy, bowiem wygladem przypominajacy Kaczora i to Kaczora Donalda. Nic w tym jednak smiesznego, gdyz Kaczor ten, Mefistem zwany (a co, mysleliscie, ze swoja ksywke tez zmienie ? :P) wygladal bardzo groznie, a do tego byl piekielnie przystojny i wysportowany (no, ba !). Wszyscy sie go bali, gdyz w przeszlosci powiazany byl plomiennym romansem z WS (nie mylic z SW), a teraz, mimo iz romans dawno sie zakonczyl, byl czyms w rodzaju prawej reki Wladczyni. Mial takze chody u Ala-se-i zwanej Boginia, ktora aktualnie goscila w palacu, tj. w jaskini; oraz u Han Dzik - takze tu obecnej - przywodczyni polswiatka oraz udzialowczyni firmy Ciocia-Ola**. No wiec Mefisto siedzial obok bawiacych sie Lowcow i zujac wykalaczke w milczeniu przygladal sie wydarzeniom dziejacym sie na sali. A dzialo sie duzo. Oto bowiem WS, ktorej dosc pokaznych rozmiarow tron (nie mylic z Thonem, ktory pojawi sie pozniej) usytuowany byl dokladnie naprzeciw tego duzego otworu w scianie przez ktory wprowadzil ich do srodka Bark, przyjmowala do siebie nowa kaplanke i wlasnie zaczynala sie ceremonia wstapienia, ktora obserwowali wszyscy, a wiec:
WS, po jej lewej rece siedzi Bogini, a po jej lewej rece niejaki Nawall+, ktory sklada sie, wraz z Thonikiem (przeciez mowilem, ze sie pojawi) siedzacym po jej prawej rece (Bogini nie WS) na osobista straz tejze. Z kolei po jej prawej rece (WS nie Bogini) siedzi Han Dzik wraz ze swoimi najbardziej zaufanymi ludzmi, ktorymi sa: D.Z.A.G. Felt*** - po jej lewej rece (Han Dzik nie WS ani Bogini) i Flacon - po prawej rece (wiecie czyjej). Z kolei sama WS posiada wokol siebie (oprocz Mefa i Barta rzecz jasna) trzech zaufanych ludzi, ktorymi sa: Goonfun - mistrz broni stojacy tuz za nia i obserwujacy wszystko, a w szczegolnosci Lotra Barta; Anorektyk - odpowiedzialny za wywiad i szpiegowanie, a takze usuwanie zbednych jednostek koles oraz zlowrogi Szedao Szajbus - doradca i znawca sztuk magicznych. Obecni sa takze dwaj kaplani, ktorzy holduja wydarzeniu - Sebast i Annie - obaj (obaj, bo to geje sa i tyle) ubrani w specjalne, okolicznosciowe nieprzemakalne plaszcze z kapturami firmy Lukas i co.® Z kolei tym, ktory przekazuje dziewczyne WS jest sam Lotr Darl Sidla - znany w calej galaktyce mroczny Siet, na ktorego to widok Ajden wykrzyknal:
- Och !
Po czym dostal po lbie od Barta, ktory spojrzal na niego spode lba i poprawil sobie po raz kolejny fryzure na lbie.
- Shhh, teraz wazna ceremony, wiec klajet byc ! - ostrzegl ich Bart
- Stary, co ty do mnie rozmawiasz ? - zdziwil sie Ajden, ale w odpowiedzi otrzymal tylko grozne spojrzenie i zamilkl. Tymczasem wszyscy w milczeniu obserwowali ceremonie, takze wszystkie golasy w basenie i smocza glowa wystajaca znad zebranych.
- Och, smocza glowa ! - wykrzyknal Himpo - Teraz widzialem juz wszystko !
Himpo takze oberwal po tych slowach od Barta i w koncu ceremonia rozpoczela sie. Darl Sidla podprowadzil dziewcze blizej WS i oboje uklonili sie. Wtedy Sebast wraz z Anniem podeszli do dziewczyny i rozebrali ja do naga nie mrugajac przy tym ani jedna powieka (przeciez mowilem, ze geje). Naga dziewczyna uklonila sie, a wtedy Darl Sidla ja przedstawil:
- Witaj o piekna matko wszystkich smokow i ich wladczyni. Chcialbym ci przedstawic nowa kandydatke na kur...na kaplanke. Oto Asia - Sidla wskazal ja reke i kontynuowal - Asia jest nasza nowa ochotniczka z Wydzialu Tortur i Ostrych Igraszek. Przyjechala z Hoth i jest bardzo hot. Ma 20 lat, kota na punktcie filmu, muzyki i astrofizyki z przewaga astro. - Darl Fizio oderwal sie na chwile od ksiazki - Asia chce zostac w przyszlosci kur...kaplanka naszej swiatyni, a takze pisarka ksiazek porno (wlasnie pomagam jej zbierac materialy). Jej wymiary to 90-60-90, a jej domowy numer to 0-700-786-666 (prefix). Nie nosi stanika i majteczek, lubi obcisle stroje, francuskie szelki i zmyslowe siateczki. Lubi ostry, niekonwencjonalny sex i kochala sie juz 431 (slownie: czterysta trzydziesci jeden) razy. Jej marzenia, to przespac sie z jezdzcem bez glowy i przefarbowac sobie wlosy, ale na to drugie nie zgadzaja sie jej rodzice. - Na sali zalegly brawa, Ksian oderwal sie od jedzenia, Himpo wstal - Czy przyjmujesz ja na kaplanke ?
Na sali zalegla cisza, ktora przerwalo tylko chrapanie Otasa, jednak Bart szybko obrocil go na drugi bok i znowu nastala cisza. Wtedy WS wstala z tronu i zeszla z podestu. Podeszla do dziewczyny i obejrzala dokladnie jej rewelacyjnie zbudowane cialo, po czym machajac swoim zakolczykowanym jezykiem o dwoch koncach rzekla podniosle:
- Tak, przyjmuje.
Dziewczyna usmiechnela sie, wszyscy zaczeli bic brawo. Wtedy WS odsunela sie nieco i podeszli do niej Sebast oraz Annie i zdjeli z niej krolewskie szaty. Wtedy Darl Sidlo ponownie zabral glos.
- Asiu, a oto niepokonana Wladczyni Smokow, matka wszystkich gadowatych. Ma 30 lat, jest wiecznie napalona i nosi czarna bielizne. Jej wymiary to 91-60-91. lubi pozycje 69, 96 i 666, a takze francuskie pieszczoty i lewatywe. - Na te slowa Ajden skrzywil sie nieco i zlapal za tylek, ponownie postapil Himpo i, o dziwo, Bart - Lubi zespol Korn, Metallica i Ich TIEje. Interesuje sie Dniem Sadu ostatecznego. Kochala sie 126 (slownie: sto dwadziescia szesc) razy w ostatnim tygodniu. Chcialaby zostac prawdziwa matka. Czy chcesz byc jej kaplanka ?
Znowu nastala chwila ciszy, ale tylko na krotko, gdyz Asia zgodzila sie i wszyscy zaczeli sie cieszyc (a niektorzy czesac). Wtedy Sebast i Annie odziali dziewczyne w lichy stroj spod ktorego i tak wszystko bylo widac i wyprowadzili ja z sali. WS natomiast ubrala sie, Fizyk powrocil do lektury, Ksian do jedzenia, a cala reszta wrocila do nic nie robienia. Wtedy WS spojrzala na Tama, Himpa i spiacego Otasa i dala znak Bartowi, aby ich podprowadzil blizej. Bart jednak nie zauwazyl tego niezwykle smialego znaku i stal jak gdyby nigdy nic. A poniewaz WS nie grzeszyla cierpliwoscia w dosc krotkim czasie obok Barta pojawila sie niewielka dziura po blasterze (model DL-18, ekonomiczny, bardzo poreczny). Bart obawiajac sie o wlasne zycie, wlosy, portfel i przyrodzenie (niekoniecznie w tej kolejnosci) czym predzej przyprowadzil przybyszow swej krolowej.
- Ja sie ekspekting was - rzekla wladczo Wladczyni Smokow.
- Co ona powiedziala ? - spytal Ajden Barta
- Zebym to mi nol - odparl mu Bart
- Co ?
WS byla juz bardzo zirytowana, a jej sutki zaczely nabrzmiewac****.
- Li nid tlumacza ! - warknela, co przykulo uwage wiekszosci ludzi na sali...w jaskini - Gdzie jest C-4 ?
- O, to zrozumialem - wykrzyknal radosnie Himpo
Wtedy niewiadomo skad pojawil sie przed nimi lipnie pozlacany robocik, ktory nakladal na siebie kawalki metalu.
- Ajm sory, bralem kapiel - rzekl C-4 konczac montowac reke. - W czym moge chelp ?
- Kurwa, co oni mowia ?! - rzekl Ajden i od razu dostal po glowie od Barta
- Shhh, teraz WS spiking.
- Tlumacz, zlomie lan ! - warknela znowu WS, a jej sutki nabrzmialy jeszcze bardziej.
C-4 zamontowal sobie ostatnie czesci.
- Gdzie zostawilem zegarek ? - pomyslal, po czym zabral sie za tlumaczenie
- Jej Wladcza mosc chce wiedziec czy to chrapiace futro jest na sprzedaz ?
- To nie futro, tylko Otas - odparl bez wahania Himpo
Ajden Tam nachylil sie do niego - Cicho, moze przynajmniej odzyskamy kase.
- Co on sejd ? - zdziwila sie WS
- 100 tysiecy, nol les - odrzekl C-4
- Lot !? Za co ? - wsciekla sie WS (ah, zebyscie teraz mogli zobaczyc te sutki grin )
- WS pyta czemu tak drogo ?
- Sluchaj, wydajesz mi sie rozsadnym robotem - rzekl Ajden - My tu przyszlismy z normalnym problemem. Szukamy...
Ale C-4 nawet nie chcial tego sluchac.
- Bikoz his trzyma detonator ! - krzyknal do WS.
O sutkach WS nie wspomne, ale teraz jest wkurwiona na maksa.
- Glards !!! - krzyknela - Trzymac dem !!!
Nikt nie wiedzial o co chodzi, a ci co wiedzieli woleli sie nie wychylac. Jedynie Goonfun chwycil swoje dwa nagie miecze....tzn dwie nagie spluwy i ruszyl do przodu. Wtedy C-4 wybuchl zabijajac przy okazji kilka przypadkowych golasow z basenu. Wtedy wiekszosc ludu pochowala sie po katach, Nawall przytulil sie do Bogini udajac, ze ja ochrania. Niestety wlasnie to chcial zrobic Thonik (ochronic Boginie, a nie sie przytulac) i obaj zderzyli sie glowami ladujac tuz pod jej nogami. Bogini natomiast szybko schowala sie za krzeslo i wyciagnela blaster. W zasadzie to samo chciala zrobic Han Dzik, ale jej ochroniarze zachowali wiecej zdrowego rozsadku i w rezultacie skonczyla lezac na brzuchu i probujac dosiegnac blastera. Na niej lezal Dzag i wymachiwal swoim, a na Dzagu lezal Flacon i wymachiwal swoim gaffi (co nie oznacza seksualnej czynnosci). Z kolei Goonfun zaczal w przyplywie szalu strzelac do wszystkiego, co sie rusza. A poniewaz ruszaly sie glownie golasy w basenie***** woda w tymze wkrotce przestala byc blekitna. Ruszal sie takze Bart, jednak ten urodzony w czepku farciarz zostal tylko ranny w ramie, niemniej jednak zemdlal z wrazenia i upadl na Otasa. Za tymze Otasem skryli sie Himpo i jego mistrz Ajden, gdyz byl to oprocz Lowcow Glow jedyny nieruchomy osobnik w jaskini. WS pozostala niewzruszona, a Darl Sidla nagle gdzies zniknal, podobnie jak Anorektyk, natomiast Szedao Szajbus zamienil sie w kamien nieruchomiejac. Na szczescie Goonfunowi szybko skonczyla sie amunicja i chaos zniknal. Wtedy sposrod dymu wylonil sie Mefisto i trzymajac w gorze swoj dymiacy M-41A rzekl:
- Twoj rolbot cie oszukiwal, milejdy. Yeti tul. Oni przyszli zapewne po recepture. Znam ja dem, to podstepne bists ar.
WS spojrzala na Mefista, potem spojrzala na Goonfuna, ktory tylko glupio sie usmiechnal ladujac bron, a potem odparla beznamietnie:
- Wtracic ich do dundzeon. Tumorow zabawi sie lit dem moja zabawka, Rancool. I posprzatac mi ol dis burdel.
To powiedziawszy WS oddalila sie do swojej komnaty, Mefisto udal sie do jej komnaty, a Goonfun poszedl za nimi. Ajden i Himpo wraz z Otasem poszli do lochu, a Bart do weterynarza. Sluzby porzadkowe zaczely sprzatac dis burdel i wydobywac Szajbusa spod atrapy litej skaly. Ksian skonczyl jesc i zasnal, Darl Fizio skonczyl czytac ksiazke, a Le Ru poszedl sie odlac. Bilans ofiar: 13 urodziwych dziewczat i 23 mniej urodziwych chlopcow oraz 1 K.E.L.N.E.R. i pol C-4 (nogi jeszcze na chodzie, ale gdzies poszly). Do konca misji pozostalo poltora dnia i ani minuty dluzej...


* - sam nie wiem jakim cudem oni to zrobili
**- to oczywiscie przytyk do Coca-Coli
*** - DZAG - Dionizy Zyroslaw Anatolij Gustaw, a takze Wojskowe Biuro Sledcze po polsku. Tak czy inaczej przesrane.
****- wlasciwie sutki moznaby sobie darowac, ale ilez daja radosci :P
***** - te wszystkie nagie dziewczeta i chlopcy w basenie to podwladni i slugusy, a takze niewolnicy/ce, naloznicy/ce WS
+ - Nawalla mozna czytac i po polsku i po angielsku, z tymze to drugie ma mniej sensu, wiec polecam.

 

-----signature-----
chicken The Ducks are in Town chicken
dumny zwyciezca wszystkich edycji Konkursu Filmowego dancing dancing dancing
...i lider klasyfikacji generalnej tegoz cool cool cool
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Kaczor 
Registered: Dec '03
8209_Sandcrawler
Date Posted: 7/9/04 8:31am Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy
Hehe, dobre a dla lubiacych polskie znaki, polecam:

http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=94160

bez tego myslalem ze pierwsze slowo to "(ua)dowanie" a nie "l(on)dowanie" grin

 

-----signature-----
DON'T PANIC!
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Mefistofeles 
Registered: Jun '03
7975_Darth Maul's Eye
Date Posted: 7/9/04 4:39pm Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy
06.
Otas obudzil sie, co wprawilo Ajdena Tama i Himpa w oslupienie. Otas wstal, co juz w ogole wstrzasnelo nimi bardzo. Otas podszedl do sciany lochu i zaczal sikac, co nieslychanie wplynelo na psychike ich obu. A potem Otas zasnal tak, jak stal i wszystko wrocilo do normy.
- No swietnie - skomentowal Ajden - Teraz bedzie go jeszcze trudniej nosic.
Himpo nic nie powiedzial, tylko wyjal zza plecow paczke cipesow i zaczal jesc.
- Skad to masz ? - zdziwil sie Tam
- Zaje...wzialem ze stolu tej duzej sali...jaskini. - odparl niesmialo Himpo.
- No tak, mozna sie bylo tego spodziewac.
- Cipesa, sire ?
- Nie mow do mnie sire ! - wzdrygnal sie Ajden, po czym spytal - Paprykowe chociaz ?
- Nie, z pieczonej banthy.
- A to nie chce.
- Co sie stalo, mistrzu ? - zdziwil sie Himpo
- Nie mow do mnie mistrzu !! - oburzyl sie Tam - Aaa, nie...mistrzu mozesz. A cipesow nie chce, bo sie odchudzam.
W odpowiedzi Tam uslyszal tam tylko chrupanie Himpa i chrapanie Otasa. A moze bylo odwrotnie ?
W kazdym badz razie nagle drzwi lochu otworzyly sie z hukiem i do srodka weszly trzy swinki. Wtedy Ajden obudzil sie zlany potem. Potem wstal i zobaczyl zajadajacego cipesy Himpa. Wtedy drzwi lochu otworzyly sie (ale tym razem bez huku) i do srodka wbiegla rozneglizowana dziewica. A poniewaz byl to ograny numer nikt sie nawet nie zdziwil, a Ajden znowu sie obudzil, lecz tym razem nie byl zlany. Spojrzal na Himpa, ktory odlewal sie pod sciana, a potem na Otasa, ktory zajadal cipesy w kacie, a potem znowu sie obudzil. A potem nie bylo ani Himpa ani Otasa, tylko sama rozneglizowana dziewica. Wtedy Ajdena obudzil Himpo, za co ten podziekowal mu niecenzuralna wiazanka slow*. Himpo nie przejal sie tym i wrocil na swoje miejsce, gdzie w spokoju otworzyl paczke cipesow. Wtedy drzwi lochu otworzyly sie piszczac przy tym niemiosiernie i do srodka wkroczyl dumnie znany juz wszem i wobec odkamieniowany Szedao Szajbus wraz z obandazowanym Bartem. Himpo czym predzej schowal paczke za plecy rozsypujac dookola cipesy, na ktore natychmiast rzucili sie osobnicy z celi obok - jakis czlowiek wrzeszczacy, ze nic nie widzi i jakis duzy kudlacz wrzeszczacy wszystko, tylko nie to, co jego poprzednik - jednakze szybko zostali uspokojeni przez Barta, ktory potraktowal ich swoimi bandazami. Wtedy Szajbus przemowil:
- Jor hajnes, de WS chce was widziec. Szol tajm !
- Oho, znowu zaczynaja - rzekl Ajden do Himpa - Ty ich rozumiesz ?
- Nolp - odparl Himpo.
Wtedy obaj dostali po lbach od Barta, jednak zdazyli mu zerwac kilka bandazy, ktore rzucili potem do celi obok. Bart chcial sie zemscic, ale Szajbus powstrzymal go.
- Stoj, glupcze ! - warknal - De klin sie nimi tejk kier of !
Bart powtrzymal sie, a wtedy z glebi lochu doszlo do ich uszu warczenie Otasa. Wszyscy podeszli blizej. Otas lezal na podlodze i warczal, a potem zaczal szczekac przewracajac przy tym lapami.
- Lots rong z nim ? - zdziwil sie Szajbus.
- Ee, pewnie znowu sni mu sie, ze jest malym pieskiem - rzekl Himpo do Ajdena.
- Pamietasz wtedy w metrze ? - spytal Ajden.
Himpo zaczal sie smiac, podobnie wybuchnal smiechem Ajden.
- Pamietasz, jak rzucil sie na tamta staruszke i chcial ja zgwalcic ? Myslalem, ze sie zsikam !!
Obaj zaczeli sie tarzac po ziemi i smiac.
- Nawet mi o tym nie przypominaj !! - Himpo nie przestawal sie smiac.
- A wlasnie, to mi remajnds... - wtracil Szajbus, ale smiech zagluszyl go kompletnie.
- Klajet !! - wrzasnal Bart
Ajden i Himpo uspokoili sie, ale tylko pozornie. Szajbus kontynuowal.
- Lel, przypomnialo mi dis o moim litel problem. Moj maly dog ostatnio sika mi po al maj komnata i nie wiem co du.
- He ? - zdziwil sie Ajden i od razu dostal po lbie.
- A probowales lit him wychodzic ? - wtracil Bart
- Myslisz, ze to lorks ?
- Powinno.
- O, to tez zrozumialem ! - wrzasnal zadowolony Himpo i takze oberwal od Barta, ktory przyplacil to kilkoma kolejnymi bandazami. Tymczasem Szajbus zamyslil sie nad swoim malym problemem. Wtedy do srodka wszedl Anorektyk i spogladajac na wiezniow rzekl do Szajbusa:
- Lot de hel wy robicie ?! WS lejting, szybciej !!
Szajbus odmyslil sie i odparl:
- A co ty tu dujing ? Powinienes czekac der z de klin.
- Nie prawda ! - zripostowal Anorektyk - Powinienem kam hir i przyprowadzic ich razem z wami !
- Co ? - zdziwil sie Szajbus** - Bantha ci na brejn step ? Sami sobie handel dis !
- Kiedy w scenariuszu pisze, ze las...eee, ze was mialem met hir ! - zaprotestowal Anorektyk
- Jaki menhir ? Szol mi to w scenariuszu !
Wszyscy wyjeli zza plecow biale zwoje papieru i zaczeli przegladac. Anorektyk nagle wskazal palcem jedno miejsce na zwoju i rzekl zadowolony:
- O jest !
Himpo juz mial powiedziec, ze zrozumial, ale kiedy zobaczyl mierzacy go wzrok Barta ucichl, co wszystkim wyszlo na dobre (i na zle, znajdziesz wreszcie ! czy tego chcesz czy nie...lalalala !)
Szajbus sprawdzil wersje Anorektyka i zaprzeczyl glowa.
- Nol, nol, nol. Masz stara wersje. Luk hir...
Obaj zaglebili sie glebiej w lekture scenariusza. Po chwili do srodka wkroczyl Mefisto (musialem sie pojawic :P) oraz Ksian trzymajacy w reku miseczke budyniu (jemu tez damy wystapic :P).
- Co tu sie doing ? - spytal groznie Mefisto.
- Nic, nic - odrzekl Szajbus - Ale zaraz, was tez nie powinno hir bi !
- Lot ? Jaki herbi ? - zdziwil sie Ksian czekajac az budyn ostygnie.
- No ja was nie mam w skript - odparl Szajbus.
- Mi tul - potwierdzil Bart
Mefisto i Ksian wyjeli swoje scenariusze i wszyscy zaczeli sie zastanawiac, ale nikt nie wie nad czym. W pewnym momencie Anorektyk przewrocil kilka stron naprzod i usmiechnal sie.
- O, giniesz !
- Lot ?! - Szajbus wyrwal mu scenariusz - Ler ?
- Ej, bez spojlerow ! - oburzyl sie Ksian.
- Demit ! To dlatego sie nie zgadza ! - warknal Szajbus - Dali mi stara werszon !
Wszyscy przysuneli sie blizej. Po chwili Szajbus takze zaczal sie smiac.
- Hihi, przynajmniej nie alon !! - wykrzyknal spogladajac na Barta, ktory w pospiechu zaczal kartkowac wlasny script.
- Dobre, dobre ! - zachwycil sie Ksian - Zobaczcie na pejdz 48 !
Wszyscy zaczeli czytac z coraz wiekszym zaangazowaniem. Wtedy Ajden i Himpo postanowili sie wymknac, ale wsypal ich Otas, ktory swym pierdnieciem zwrocil na siebie uwage wszystkich. Mefisto pierwszy zauwazyl probe ucieczki, jednakze poslizgnal sie na resztkach cipesow. Rownie dobrym wzrokiem mogl pochwalic sie Ksian, jednakze byl on zbyt zajety budyniem, ktory wlasnie ostygl i nie zareagowal***. Nastepny w kolejnosci byl wciaz jeszcze troche obandazowany Bart, ktory potknal sie o wlasne bandaze i upadl na wstajacego Mefista. Wtedy do akcji wkroczyl Szajbus i sobie tylko znana sztuczka szybko znalazl sie przed uciekinierami walac ich obu po lbach. Anorektyk schowal za to wszystkie scenariusze i skwintowal to slowami:
- Enaf of dis pieprzenia ! Bierzemy ich do WS, a ja wyskocze na chwile do WC.
Kiedy wszyscy pozbierali siebie i innych, a Ksian skonczyl jesc budyn, wiezniowie zostali wyprowadzeni przed oblicze WS i jej ukochanego Rancoola. Otas przestal chrapac i przewrocil sie na drugi bok. W oddali slychac bylo niezla imprezke w lokalu obok, a gdzies obok przeszly mnie dreszcze i nogi C-4. Zanosilo sie na burze...


* - Powiedzial: O zesz ty ******* *************, ******** w kosmos *****, ***** *********, ******** zakuta palo, ********** !!!! Czemu ***** ************ *** akurat teraz do ***** !?
** - wszyscy sie dziwia, dziwne nie ?
*** - a takze gowno go to wszystko ochodzilo****
**** - a co, mysleliscie, ze chodzi o budyn ? :P

 

-----signature-----
chicken The Ducks are in Town chicken
dumny zwyciezca wszystkich edycji Konkursu Filmowego dancing dancing dancing
...i lider klasyfikacji generalnej tegoz cool cool cool
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Darth_Fizyk 
Registered: Jul '03
41208_Quinlan Vos
Date Posted: 7/10/04 6:03am Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy
hihihihi... Wielkie lol Mefie grin Swietne, przesmiewcze opowiadanko happy

 

-----signature-----
We've got the Stones and the Bottles filled with petrol!
Aimed at your direction!
----
http://www.last.fm/user/Darth_Fizyk/
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Jag__Fel 
Title: FF Poland Officer
North

Registered: Feb '04
42024_Zidane Headbutt
Date Posted: 7/14/04 6:14am Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy
MEFI DAJESZ CIALA.... cry

GDZIE SA NASTEPNE CZESCI cry ????????????????????????

 

-----signature-----
Kazdego Dnia w Moim zyciu zmuszony jestem dodac kogos do listy ludzi ktorzy moga Mnie po prostu: POCALOWAC W D***
Lista Stala:
Pocalunki na Dzis:
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Mefistofeles 
Registered: Jun '03
7975_Darth Maul's Eye
Date Posted: 7/28/04 3:25pm Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy - Date Edited: 7/28/04 3:44pm (1 edits total) Edited By: Mefistofeles
sorry, ze tak dlugo happy

07.
Czytanie z ksiegi „Final Ecstasy”.
Pojedynek z Rancoolem. Rozdzial 7, wers 1.
I tak oto weszli oni do tej wiekszej czesci jaskini WS, czesci w ktorej wszyscy bawili sie i smiali, smiali sie i bawili, a roboty zbieraly resztki z tego smiania sie i bawienia, bawienia sie i smiania, a takze resztki sniadania i wczesniejszej rozpierduchy.
- Intu dziura lit dem - rzekla WS, kiedy oni weszli, a wtedy kilku co mniejszych straznikow z Bartem, tudziez Barcia na czele wrzucilo ich do czarnej czelusci najczarniej z dziur, w ktorej ryczalo cos raz po raz i dwa po dwa. A kiedy oni wpadli do srodka nagle nad nimi krata jakowas sie ukazala, a nad krata kolejna krata w celu ochrony wszystkich zgromadzonych nad kolejna krata*. I wtedy WS ryknela, zeby rozrywke zwana rozrywaniem zaczac, a co za tym idzie otworzyc drzwi Rancoola. I otworzyli oni drzwi za ktorymi potwor tak przerazliwie ryczal i rzucal sie, a oczom ich ukazal sie czlowiek stojacy na wielkim, nieco zielonym stworze, ktory to warczal tak samo, jak opisane to jest dwie linijki wyzej. Czlowiekiem tym okazal sie dentysta, ktory ostatnie poprawki nanosil na swe ostatnie dzielo, czyli nowe zeby Rancoola. Na ten czas Rancool zawyl i zjadl biedaczysko, co odbilo sie potem, kiedy Rancoolowi sie odbilo, a jego ubito. I wtedy Ajden, Himpo, spiacy Otas oraz Bart, ktory zapomnial po ktorej stronie kraty mial zostac zostali wepchnieci do jednej sali z Rancoolem, ktory ku uciesze obserwujacej wszystko z gory WS pokazal znak OK i zabawe rozpoczeto. Wtedy Ajden zrobil duze oczy na widok wielkich zebow Rancoola, Himpo zaczal sie drzec tak glosno, ze slychac go bylo az we Wladyslawowie**, Otas obslinil sie nieco we snie, a Bart zaczal uciekac w strone przeciwna. Wtedy to Rancool zawyl raz jeszcze, a Ajden uslyszal w swej glowie jakis glos, ktory to nakazal uzyc mu miecza swietnego*******. Wtedy Ajden wypowiedzial slowa, z ktorych jasno wynikalo, ze miecz ten mu zabrali. Glos rzekl na to:
- Wiec uzyj Mocy, idioto !!
Ajden poczal sie skupiac, a Himpo ukryl sie pod najblizsza Skala*** i probowal cos wymyslec. Niestety bez pomocy Internetu nic nie dalo sie zrobic, wiec Himpo zaczal po prostu udawac, ze go tu nie ma, co tez skutecznie zmylilo przeciwnika jakim byl Rancool. Lord Bart tymczasem dobiegl do niewielkiej (albo: nie, wielkiej - sa rozne zapiski tego wydarzenia) kraty, nad ktora znajdowala sie kolejna krata, w skale i zaczal drazyc. Tym samym pograzyl siebie, gdyz wtedy wlasnie stwor przebrzydly Rancoolem zwany zlapal go w swe lapska i chwycil w nowe zeby. Zeby okazaly sie jednak zbyt nowe i Rancool polamal je sobie na obiedzie, ktorym mial byc Bart. Wtedy to Bart korzystajac z chwili nieuwagi potwora zlapal niewielki kijek, ktory rzucil mu korzystajacy z Mocy Ajden i wlozyl go w paszcze bestii. Wtedy bestia zaskowyczala i zgniotla kijek jednym tylko zamknieciem geby. Lord Bart zdolal sie jednak wykrecic, mimo iz szczescie jego nie trwalo dlugo. Bestia bowiem nie dala zrobic sie w jajo i chwycila Barta raz jeszcze odgryzajac mu tym razem glowe. Z szyi polala sie posoka, ktora oblala Himpa zmuszajac go do opuszczenia kryjowki. Himpo jednak nie byl w ciemie bity i podczas gdy Rancool wciaz delektowal sie resztkami Barta**** chwycil kamien i walnal bestie z calej sily w zadek. Ajden nadal uzywal Mocy*****. Rancool zawyl zdajac sobie sprawe z tego, iz dal sobie zabic cwieka i wyrzucil z lapy resztki Barta, a potem wytarl sie delikatnie w serwetke z jedwabiu - prezent od znajomego z Dago, ba !
Wtedy to Himpo dotarl do poludniowo-zachodniego skrzydla czarnej dziury i probowal otworzyc znajdujace sie tam drzwi - bez rezultatu jednakze. Rancool, jako istota bardzo leniwa postanowil jednak najpierw rozprawic sie z Ajdenem, ku uciesze wszystkich po drugiej stronie kraty jednej i drugiej, ze szczegolnym wskazaniem na poddenerwowana i rozneglizowana WS i stado wiernych jej choj...druchow.
Poniewaz jednak Ajden naduzyl Mocy i lezal obecnie jak kloda w stanie conajmniej wskazujacym, zawiedziony Rancool udal sie w slady Himpa. Natenczas Himpo oderwal wrok od laptopa, ktorym rozpracowywal zamek w drzwiach i gral w KOTORa i zapiszczal na widok co raz to wiekszej paszczeki z powawyma... z powylomuy... z polamylawymi... bez zebow. Himpo myslac, ze zaraz niechybnie skonczy swoj zywot szybko wypalil papierosa, wypil nieco lodki, odbyl szybki stosunek z resztkami jakiejs martwej banthy i zaczal uczyc sie laciny wcinajac cipesy. Potem wyciagnal z kieszeni jointa i podpalil. A kiedy ponownie spojrzal w strone Rancoola, ten nie wydawal mu sie taki straszny, a nawet byl cool. Wtedy Rancool przystanal i zaczal niuchac. Himpo nie bal sie juz niczego i nikogo******, wiec szybko podsumowal:
- Koncz, Ranc, wstydu oszczedz !
Wtedy stalo sie cos niebywalego. Oto bowiem Rancool, stwor, ktorego bal sie nawet jego dentysta (ten nowy znaczy), zlagodnial, przycupnal obok Himpa i wyciagnal don reke. Himpo zdziwil sie nieco, Goonfun zdziwil sie bardziej, WS wkurzyla sie stroszac sutki, a Anorektyk nie wrocil jeszcze z kibla, jednak i tam mial powody do dziwow (a takze do dziwek). Jedynym, ktory pozostal bez reakcji byl, jak zwykle, spiacy Otas.
No wiec Rancool zasiadl obok Himpa i wzial od niego jointa, po czym zaciagnal sie mowiac te o to slowo: Kul !!
Himpo zareagowal ponownie i kiedy kaszlacy Rancool oddal mu skreta takze zaciagnal sie ponownie. Obaj (a moze oboje ?) tworzyli przez chwile spolke joint-venture doprowadzajac do czerwonych sutkow WS, co podobalo sie wszystkim, a zwlaszcza tym po drugiej stronie dwoch krat. Nie trwalo to jednak dlugo, gdyz Wszechwladna kazala ich wszytkich wtracic do lochu, tak, jak stoja. I tak wszyscy oni, lecz w zmienionym nieco skladzie i na lezaco ponownie znalezli sie w lochu dundzeonem zwanym. Moc jednak ich nie opuszczala, a szczegolnie Ajdena, co mialo jeszcze uratowac sytuacje, pomimo tego iz czasu mieli coraz mniej.
Oto slowo Autora. Chwala tobie Niewystepujacy w tym opowiadaniu. Ejmen !!
A teraz modlmy sie o rozdzial 8...


* - krata powstala dzieki firmie „Mighty Ducks - ochrona mienia i zycia”
** - jest to naukowy fakt
*** - z duzej - ci co wiedza, to wiedza o co chodzi, a ci co nie wiedza to nie musza :P
**** - no ktos musial w koncu zginac, sorry Bart grin
***** - no, zdecytdpwnie piwo i wono i wodkia i wogole i wszytkosie wesol dziej grin
****** - tylko swojej mamy, Ajdena Tama i tego, czym zarazil sie od tej martwej banthy
******* - tak, to nie blad happy

 

-----signature-----
chicken The Ducks are in Town chicken
dumny zwyciezca wszystkich edycji Konkursu Filmowego dancing dancing dancing
...i lider klasyfikacji generalnej tegoz cool cool cool
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Mefistofeles 
Registered: Jun '03
7975_Darth Maul's Eye
Date Posted: 8/12/04 10:18am Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy - Date Edited: 8/12/04 10:18am (1 edits total) Edited By: Mefistofeles
08.
Rancool chrapal doniosle, co chwila zdmuchujac ze swojego brzucha spiacego Otasa, ktory nieoczekiwanie budzil sie i wracal na miejsce. Tam po kilku chwilach Rancool znowu go zdmuchiwal i tak w kolo Otasie. Himpo siedzial w przeciwleglym rogu okraglej celi i myslal*, a Ajden po prostu siedzial i dochodzil do siebie. Nieoczekiwanie odezwal sie jednak.
- Lejek ! Lejek jest moja siostra !
- Ke ? - odparl Himpo, ktory kompletnie nie wiedzial o co chodzi. - Co ty pieprzysz ?
Ajden rozejrzal sie po celi.
- Cholera, to byl tylko sen... - stwierdzil, po czym wstal i uniosl sie za poMOCa do gory. Chwile polewitowal tak, po czym opadl na ziemie, jak piorko z Forresta Gumporrianina**.
- Ha ! - krzyknal budzac Rancoola, ktory widzac spiacego na nim Otasa przewrocil sie na drugi bok, sprawiajac, ze Otas spadl na ziemie. Oczywiscie po chwili Otas obudzil sie, ale stwierdzajac, ze w chwili obecnej na Rancoola nie wejdzie, polozyl sie przy kratach i na powrot zasnal. Ajden tymczasem kontynuowal. - W koncu moje sily witalne wrocily i jestem gotow wezwac pomoc !
- W koncu, kretynie... - burknal Himpo pod nosem.
- Co ? - spytal glupio Ajden.
- Nic, mowie, ze to dobrze.
- Pewnie, ze dobrze, moj mlody padywanie.
- Nie jestem juz taki mlody, idioto...- stwierdzil pod tym samym nosem Himpo.
- Co ? - spytal rownie glupio Ajden.
- Nic, mowie, ze jestesmy wybawieni.
- A czym sie tak wybawiliscie, co ? - spytal glupio i podejrzanie Ajden.
- Nic, mowie, ze...a zreszta niewazne. - stwierdzil zrezygnowany Himpo i siegnal po cipesy, ktore mu jednak wybitnie nie smakowaly w tej chwili. Himpo chrupal, Rancool chrapal, Otas chrapal, tylko nieco ciszej, a Ajden Tam probowal sie skupic na wezwaniu poMOCy. Za pierwszym razem nic z tego nie wyszlo, za drugim razem Ajden sie zesral i w calej celi smierdzialo, ze hej ! Za trzecim razem wyszlo szydlo z worka i okazalo sie, ze Ajden zapomnial wylaczyc zelazka w domu. Za czwartym razem skonczylo sie na niezlej wiazance Ajdena, ktory bluzgal na calego obwiniajac o wszystko wszystkich, a o zelazko Himpa, ktory jednak nie przejal sie tym kompletnie. Przy piatej probie Ajden polaczyl sie nieoczekiwanie z pobliska stacja holowizyjna, ktora przez to przez pomylke puscila po raz kolejny „Cienie Jedi”*** zamiast „Wsrod dzikich zwierzat - odcinek X: Zycie seksualne Wookiech - przyczyny i skutki”****. Dopiero za szostym razem zdolal skontaktowac sie z mistrzem Yo-deckiem, jednak polaczenie szybko zostalo przerwane, gdyz mistrz notorycznie nie placil abonamentu. Siodma probe pomine milczeniem. Dopiero za osmym razem Ajden skontaktowal sie z NORMALNA osoba (?), ktora mogla mu pomoc. Oczywiscie jestem tak bezczelny i chamski, ze nie zdradze, z kim skontaktowal sie Ajden. Nie powiem nawet czy polaczenie skonczylo sie pelnym sut...sukcesem, ale powiem, ze tuz po zakonczeniu tej historycznej i histerycznej rozmowy kraty celi otworzyly sie i do srodka wszedl nie kto inny jak Anorektyk wraz z kilkoma straznikami, z ktorych jeden podciagal wlasnie spodnie. Anorektyk spojrzal na zawartosc celi z pogarda, a Pogarda spojrzal z wyrzutem na wiezniow. Z kolei Wyrzut zapinajac spodnie spojrzal z bolem w oczach na lezacego u ich stop Otasa, ktory w chwili obecnej przypominal dywan. Bull w Oczach spytal sie bez pytania:
- Lot de fak jest to cos co to iz ?
Poniewaz jednak nie zrozumial go kompletnie nikt, wiec nie doczekal sie odpowiedzi i delikatnie, bojac sie zeby nic go nie ugryzlo (ani zeby nie zlapac zadnej choroby wenerycznej), koncowka buta przesunal Otasa blizej Rancoola, ktory przewrocil sie na drugi bok obejmujac go lapa. Bull w Oczach cofnal sie szybko na ten widok i spojrzal z Pogarda i Wyrzutem na Anorektyka. Tan odwzajemnil spojrzenie.
- I na co sie tak luking at ? Tejk ich ! - warknal Anorektyk.
- Chwila ? Co tu sie dzieje ? - protestowal Himpo.
- WS decajdet, ze skonczycie swoj zywot w pejn i safer ! - oznajmil Anorektyk, po czym wybuchl nisko kontrolowanym basem - Buhahahahamrihihihihuhuhehehyhy !!!
Ajden spojrzal na Himpa, ktory wzruszyl ramionami.
- Chyba juz po nas... - stwierdzil krotko.
Straznicy zaczeli ich powoli wiazac i kneblowac i byli przy tym dziwnie podnieceni, co jednak nie zdziwilo ich wodza. Bull w Oczach ponownie spojrzal na Otasa, ktory przytulil sie wlasnie do Rancoola i wypowiedzial przez sen kilka zboczonych slow, ktore i tak brzmialy jak ryk Wookiego.
- Maj lord, a co z dem zrobic ? - spytal
- Maj ? - zdziwil sie Anorektyk - W kwietniu ?
Bull w Oczach juz dalej nie pytal, tylko podniosl z ziemi Ajdena i wyprowadzil go z sali. Himpa wyprowadzil w chwile pozniej Wyrzut z Pogarda. Anorektyk zostal w celi sam i mial ten fart, ze nikt go nie zamknal. Spojrzal na spiacego Otasa z Rancoolem u boku i zdegustowany krzyknal za odchodzacymi:
- Lejt ! A co z dem ?!
Nikt mu jednak nie odpowiedzial, a w poblizu przeszly nogi C-4 i zataczajac sie wpadly do celi. Anorektyk popedzil za eskorta sapiac przy tym. Kiedy ich dogonil Ajden i Himpo byli juz wpakowani do skicha, Bull w Oczach odlewal sie przy scianie nucac wesola piosenke na wesola nute*****, a Wyrzut gral z Pogarda w sabaka****** - Wyrzut przegrywal. Anorektyk wpierw w odruchu spytal sie kto wygrywa lapiac przy okazji Wyrzuta za tylek, ale szybko sie opanowal i piskli...wladczym glosi...glosem rzucil rozkaz:
- Baaaacznosc !! Prizoners jedi...eee redi sa ?
Wlasciwie to nikt nie odpowiedzial, ale wazne, ze wiezniowie byli jedi...tzn. redi i mozna bylo zaczynac szol.
Anorektyk spojrzal na swoj zegarek sloneczny. Niestety byl akurat w cieniu i nie mogl odczytac godziny, wiec mimochodem wydal rozkaz, aby wyprowadzic jencow. Bull w Oczach uruchomil skicha i pojazd ruszyl...
Bull w Oczach zawrocil i zatrzymal sie, a na poklad weszli Wyrzut, Pogarda i Anorektyk, ktory spojrzal na Bulla w sposob wrecz przytlaczajacy jego osobowosc. Przytloczony Bull ponownie uruchomil pojazd i skich ruszyl jak pedzacy rymak przed siebie, jak czolg po autostradzie, jak Rancool, ktorego w dziecinstwie uzadlila Pszczola*******, jak Strus Pedziwiatr********, jak Tom Cruise w „Days of Thunder”, jak...a zreszta niewazne. Wazne, ze za nimi wyruszyly jeszcze dwa inne skichy wypelnione po brzegi straza, fanatykami religijnymi i Lowcami Glow i innych czlonkow (oraz kibicami Legii). Ajden ujrzal takze przed soba olbrzymia warke...to znaczy barke Wladczyni Smokow, ktora dumnie podazala przez pustynne wydmy pelne turystow, nagich dziewic i stad banth (no co, to w koncu fanfic, nie ?). Jej starannie wypucowany poklad lsnil w sloncu oslepiajac jednego z pilotow skicha, ktory wkrotce rozbil sie na pobliskiej dziewicy********* i jego zaloga splonela zywcem z namietnosci. Takze w powietrzu pozostaly juz tylko dwa skichy i wspomniana barka, a nad nimi unosil sie dziwny cien...
Jama straszliwego Skarlaka, do ktorej zabierano ich bez ich wiedzy aby ich stracic i tym samym stracic, byla coraz blizej. Pozostalo juz tylko dwadziescia piec wydm i 1 dzien do wykonania misji...


* - sam nie wiem, jak to mozliwe;
** - tylko troche mniej zawile i bez muzyki;
*** - taki serial sensacyjny;
**** - taki film przyrodniczy, czytany przez Krystyne Chewbuwne;
***** - to oczywiscie niezapomniany szlagier „Hej, Yuuzki, Sokoly (Millenium)” w
D-minor;
****** - taki piesek...tzn zart;
******* - pozdrawiam, bzzzzz happy
******** - no jego tez pozdrawiamy, bip, bip !
********* - a moze to byla bantha ?

 

-----signature-----
chicken The Ducks are in Town chicken
dumny zwyciezca wszystkich edycji Konkursu Filmowego dancing dancing dancing
...i lider klasyfikacji generalnej tegoz cool cool cool
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Darth_Fizyk 
Registered: Jul '03
41208_Quinlan Vos
Date Posted: 8/13/04 9:50am Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy
No ladnie... chociaz cos zwalnia tempa... happy czekam na wiecej happy

 

-----signature-----
We've got the Stones and the Bottles filled with petrol!
Aimed at your direction!
----
http://www.last.fm/user/Darth_Fizyk/
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Mefistofeles 
Registered: Jun '03
7975_Darth Maul's Eye
Date Posted: 8/31/04 4:40pm Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy
wpisuje sie, aby nie zablokowalo automatycznie. Ponadto uprzejmie informuje, ze ostatnio mam coraz mniej czasu, aczkolwiek kolejny rozdzial jest na ukonczeniu. W planach jeszcze ok 3 moze 4 nastepne

 

-----signature-----
chicken The Ducks are in Town chicken
dumny zwyciezca wszystkich edycji Konkursu Filmowego dancing dancing dancing
...i lider klasyfikacji generalnej tegoz cool cool cool
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Mefistofeles 
Registered: Jun '03
7975_Darth Maul's Eye
Date Posted: 9/24/04 5:12am Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy - Date Edited: 9/24/04 5:21am (1 edits total) Edited By: Mefistofeles
09. Partycja I

- Witamy ! Tuz znad olbrzymiej jamy Skarlaka witaja panstwa...
- Vlodzymyesh Shaaranovych.
- I Dary'ush Shpacovsky. Mamy dzisiaj bardzo ladna pogode, ponad 60? w cieniu banthy, wieje lekki porywisty wiatr, lataja lekkie wkurwiajace muszki... - Dary'ush klepie sie po szyi. - ale ogolem dzien jest idealny.
- Tak, masz racje Darku. Moge ci mowic Darku, prawda Darku ? - spytal Vlodzymyeash.
- Alez oczywiscie, Vlodziu. Ja ci bede mowil Vlodziu w takim razie, co ty na to ?
- Zgadzam sie i mysle, iz bedzie to fair, zarowno wobec mnie, jak i wobec widzow przed hologramami. - odparl Vlodziu.
- Zabawne, ze o tym wspominasz, bowiem oglada nas w tej chwili ponad 100 mldow widzow w calej Republice. A jest oczywiscie co ogladac, bowiem mamy tu dzisiaj pojedynek na miare naszych czasow.
- Albo na miare wszechczasow... - dorzucil Dary'ush.
- Albo na miare wszechczasow. Bedzie to oczywiscie dlugo zapowiadana potyczka miedzy uwiezionymi rycerzami Yeti oraz swita Wladczyni Smokow. Co o tym sadzisz Wlodziu ?
- Coz, mysle iz bedzie to piekne widowisko w tak piekny dzien. Juz za chwile okrety i skichy powinny wylonic sie zza wydm, a ja tymczasem przypomne sklady obu druzyn. - ciagnal Vlodziu - Z jednej strony mamy bezczelnie uwiezionych rycerzy Yeti, w skladzie Ajden Tam - wielokrotny mistrz w rzucaniu mieczem na oslep i piciu...eee tzn. uzyciu MOCy. Dzis jednak jest w slabej formie, bo mimo iz MOC jest z nim, to od siedzenia w lochach pogorszyl mu sie nieco wzrok.
- Tak, masz racje Vlodziu. - przerwal mu Darek - Lekarze pocieszaja jednak kibicow, ze zamiast duzej ciemnej plamy widzi duza jasna, wiec moze zaskoczy nas tutaj czyms.
- To bardzo mozliwe, tym bardziej, ze pomagaja mu jego padywan Himpo oraz Otas wookie wraz z Rancoolem. Mamy wiec ekipe, ktora moze tu sprawic nie lada niespodzianke. Z drugiej strony mamy sama Wladczynie Smokow z licznym gronem sojusznikow, ze wymienie tu chocby Ala-sse-e; Han Dzik; Goonfuna; Nawalla, Flacona, Thonika, Anorektyka, Szedao Szajbusa, Darla Fizzio, D.Z.A.G.-a Felta; Lotra Darla Sidla; Sebast i Annie; Mefista, Ksiana; Le Ru; a takze wielu innych wiernych jej ludzi, ktorzy razem stanowia niemal niepokonana ekipe.
- Tak, tak, swiete slowa. Ja spogladam sie teraz na zachodnia wydme, ale zawodnicy jeszcze nie przyjechali. Realizator jeszcze mowi, abysmy jeszcze poczekali, bo jest jeszcze jakies opoznienie. Tymczasem za nami jeszcze przygotowywana jest jama Skarlaka, ktorego drazni specjalna ekipa i...och ! Wlasnie Skarlak zdolal zlapac kolejnego czlonka z ekipy drazniacej. To chyba juz piaty dzisiaj.
- Tak, wg oficjalnych statystyk Skarlak zjadl w ciagu ostatniej doby ok. 20 naganiaczy i innych dupkow.
- Ekhm, Vlodziu ? - spytal Darek - Mozemy tak mowic na antenie ?
- Co za roznica - odparl Vlodziu - I tak nikt nie slucha, bo nikt nie rozumie. A ja korzystajac z chwili czasu, chcialbym przypomniec historie skladania ofiar Skarlakowi i...
- Niestety musze ci przerwac, Vlodziu, gdyz wlasnie pojawili sie zawodnicy !!
- Tak, masz racje. Ta piekna duza war..barka i te dwa skichy w tej chwili wylaniaja sie zza ostatniej wydmy i oto widzimy je w calej okazalosci. Sa coraz blizej nas... Wciaz sie zblizaja... Od warki...ee tzn barki dziela nas juz tylko metry... ekhm Vlodziu ?
- Tak, Darku ?
- Spieprzamy !!
Darek zaczal uciekac przed siebie, a tuz za nim biegl Vlodziu trzymajac w rekach mikrofony i orzezwiajace napoje1, jakie udalo mu sie uratowac. W tej samej chwili barka uderzyla w ich stanowisko i przewrocila wszystko do gory warka...nogami. W chwile potem jedna z okiennic war...barki otworzyla sie i ze srodka wyjrzala admiral Ranna Rayanna, ktora dowodzila ta war...BARKA !
- Hal meni tajms ja ci musze tel, ze w lewo znaczy left, a nie rajt !? - wrzasnela ponetna pani admiral na sternika zapinajac mundur.
- Sory, milejdi. To wszystko przez dolz piers...piesi..ee pieszych. - wyjakal przerazony Riki zwany Skajlokerem.
- Ty mi tu nie soruj, tylko ternuj bak !! - odwarknela admiral (rownie ponetna, jak przy poprzedniej kwestii) i wrocila do srodka.
Po chwili barka zawrocila i skierowala sie wprost nad jame Skarlaka, gdzie przystanela we wlasciwym juz miejscu. Tymczasem Vlodzymyesh Shaaranovych wystawil glowe znad wydmy i zaczal sie rozgladac. W oddali przemknela rozneglizowana dziewica. Vlodziu zaczal nawolywac:
- Barek, gdzie jest Barek ??! - krzyczal zdenerwowany, a kiedy zdal sobie sprawe, co wykrzykuje szybko zmienil repertuar - Darek, Darek odezwij sie !!
Nagle Vlodziu uslyszal jakies halasy zza nastepnej wydmy i podszedl blizej. Tuz za wydma siedzial Darek przy barku i wraz z kilkoma tybulcami opowiadali sobie glupie dowcipy9. Nagle nad nimi przelecial ogromny cien, na ktorego widok Vlodziu i Dary'ush pomkneli na nowe stanowisko, gdzie obaj poparzyli sobie stopy, ale niewazne. W oddali znowu przemknela rozneglizowana dziewica, na ktorej widok Darek wywrocil sie wraz z krzeslem, jednak nie zrazony komentowal dzielnie:
- Witamy panstwa po krotkiej przerwie spowodowanej przerwa techniczna, ktora nie zalezala od nas, lecz od technikow, ktorzy mieli przerwe.
- Tak, Darku masz calkowita racje, to nie bylo nasze wino, tzn nasza wina. Wrocmy jednak do tego, co dzieje sie na arenie...
- Na wydmie, chyba.
- Tak, na wydmie, przepraszam panstwa bardzo, za ten glupi blad. - poprawil sie Vlodziu. - Wiec na are...wydme podjechaly wlasnie dwa skichy okrazajac kilkakrotnie barke, na ktorej az roi sie od znakomitych gosci. Wladczyni Smokow wlasnie wyszla na taraz widokowy w otoczeniu swojej swity i zaczelo sie. Ajden Tam jest wlasnie wprowadzany na rampe przez Wyrzuta. Chyba ma...tak, ma zwiazane rece ! Tuz za nimi stoi Himpo, a dalej spi Otas i siedzi Rancool przechylajac nieco skicha na lewa strone.
- Wybacz, ze ci przerwe, ale na gornym pokladzie wa... barki widze jakis ruch. - Darek siega po lornetke i spoglada w tamta strone - Tak, to jakis niewielki robot wjechal na gore i wlasnie otworzyl gorna klapke. Cos tam sie wysunelo. Ale zaraz, robot sie cofa, cofa sie i... spada, tak ! Robot wlasnie spadl wprost do jamy Skarlaka ! Cos niesamowitego ! Czy czuja panstwo te emotki ? Eee.. emocje ?
- Jakie emocje, jaki robot, co ty pieprzysz ? - zdziwil sie Vlodziu i zabral Darkowi lornetke - Tam nic nie ma. Tam stoi przeciez na rampie i wlasnie z rezygnacja zlapal sie za glowe !! Daj juz spokoj ! Od tej pory masz zakaz komentowania !!
- Ale...
- Zadnych ale, ala, ela, etc. Bedziesz mowil, jak ci pozwole. Koniec dyskusji !
Darek skrzyzowal rece i siadajac po gamorianinsku2 obrazil sie na Vlodzia, ktory wciaz komentowal.
- Tak wiec Ajden Tam stoi na rampie i slucha ostatniego ultimatum WS, ktore i my zaraz uslyszymy, jak tylko uda mi sie naprawic ten [vulg.] glosnik ! - Vlodziu walnal reka w maszyne i dzwiek od razu zaczal dzialac.
- Aj lont ouy... uyo... you tu przeprosic mnie i blagac on jor kolaneczka !! - wzdrygnela sie WS dajac tym samym ostatnia szanse na uratowanie zycia skazanym na zaglade.
Ajden spojrzal sie na Himpa, ktory wzruszyl ramionami.
- Na mnie nie patrz, ja tu nie chcialem przylatywac - odrzekl Himpo, a kiedy dziwnie wielki cien po raz kolejny przelecial nad ich glowami, a w oddali znowu przemknela sie dziewica3, pokrecil tylko glowa - Ja w ogole nie wiem, co ja tu robie.
Ajden westchnal na wydechu i odparl:
- Tak, tak, oczywiscie o WladczyniS...
- Co on sejd ? - spytala sie WS odrestaurowanego robota C-4, ktory wisial obok4
- On sejd, ze sie agri. - odparl robot i szybko zaslonil sie przed uderzeniem, ktore jednak nie nadeszlo.
- LOT !!?? - zdziwila sie WSmokow - On sie olrajt czuje ?
Robot chwycil za glosnik.
- Jej wielkodusznosc pyta sie, czy nie boli was aby glowa ?
- C-4, powiedz tej oslizglej, super-seksownej szumowinie, ze zadna glowa nas nie boli ! - Ajden schylil sie do Himpa - Prawda ?
Himpo nie odpowiedzial, a Ajden uslyszal w odpowiedzi tylko chrapanie Otasa i ryk Rancoola, ktory juz nie byl taki kull, jak sie na poczatku wydawalo.
- On sie rader wycofuje z poprzedniej anser, milejdi - odparl C-4 przelykajac sline.
Wladczyni Smokow walnela w robota i krzyknela:
Szszszszszszzszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszyyyyyyyyyy
- Najmocniej panstwa przepraszam, ale fonia znowu nam siadla, bede wiec musial komentowac na bierzaco, to co widze z tej odleglosci - wtracil Vlodziu - A ty Darku, moze zajabys sie naprawa, co ?
Vlodziu spojrzal na Darka, ktory opalal sie tuz obok i obserowal przez lornetke sasiednia wydme5.
- Ech, niewazne - odparl Vlodziu i powrocil do komentowania - Widze tam jakies zamieszanie, cos sie dzieje !! Ajden Tam wisi jedna reka na rampie, a druga odpedza pszczoly !! Co za emocje prosze panstwa !! Otas !! Otas sie obudzil i o boze !! Odgryzl glowe Pogardzie, ktory krwawiacym truchlem runal na ziemie !! Chwileczke prosze panstwa, prosze chwile zaczekac.. - Vlodziu przerwal i wlozyl okulary - O teraz widze lepiej !! - oznajmil - Nie, przepraszam, to nie byl Otas, tylko Rancool, ktorego chyba ugryzla jedna z pszczol !! Rancool wzial teraz Wyrzuta i wyrzucil go w powietrze !! Coz za niesamowity wyrzut tym Wyrzutem. Spogladam na siedziow - przyznali temu niezwyklemu wyczynowi az 10.0 punkta !! A tymczasem Wyrzut wciaz nie spada i...
Nagle cos gruchnelo obok Vlodzia, ktory natychmiast spojrzal obok.
- Prosze panstwa spogladam natychmiast obok !! To chyba... tak, to Wyrzut, ktory w koncu spadl na ziemie, a dokladniej na wydme, a jeszcze dokladniej na mojego kolege Darka !!6 Darku, jesli zyjesz to poruszaj... - Vlodziu spoglada na kolege - Eee... nie zyjesz na pewno... Takze teraz sam bede dla panstwa komentowal to niesamowite widowisko !! Na szczescie dzwiek powrocil i moga panstwo uslyszec co tez tam sie dzieje!
Ajden Tam wciaz wisi na rampie, jednak teraz juz tylko na dwoch palcach, Bull W Oczach dzielnie odpedza od siebie Rancoola, ale teraz potknal sie o Otasa i spadl w dol, jednak trudno jest mi stwierdzic, gdzie dokladnie... moment ! - Vlodziu wyrwal lornetke z rak nie zyjacego Darka, ktory teraz sie poruszyl wraz z Wyrzutem - Teraz widze, prosze panstwa !! Bull W Oczach wciaz zyje, ale dosiegaja go juz tam macki Skarlaka !! Tymczasem Himpo zaczyna strzelac ze zdobytego blastera do krazacego wokol smoka Joruusa. Ten jednak umiejetnie unika kolejnych strzalow, lecz nie atakuje. Trudno powiedziec mi, co sie dzieje w srodku barki, gdyz wszyscy, lacznie z WS weszli do srodka. Dopiero teraz pojawilo sie kilku straznikow i lowcow w osobach Mefista, Le Ru, Ksiana, a takze Kaczora zwanego Kaczorem i Darla Fizzio. Mefisto i Le Ru juz pospieszyli do skicha, na ktorym wlasnie Himpo pomaga Tamowi. Niesamowite, prosze panstwa, Ajden wlasnie wykonal zwrot o 360? i znalazl sie na gornym pokladzie war...barki !! Cos nieprawdopodobnego !! Walczy tam teraz z Kaczorem zwanym Kaczorem7, bo Ksiana zdazyl juz utluc, w trakcie gdy ten konczyl budyn. Podobnie odpadl Le Ru, ktorego stracil blasterem Himpo. Le Ru lezy teraz obok Bulla W Oczach i obaj walcza z pszczolami i z mackami podstepnie glodnego Skarlaka !! Coz za pojedynek !!! Tymczasem spogladam na sedziow, ale ich juz tez dopadly pszczoly !! Jednego z sedziow porwal wlasnie Joruus, ktoremu WS wydala rozkaz do ataku, ale pomylil sie biedaczysko i zaatakowal biednego sedziego Michooya, ktorego teraz pozera. Pozostali sedziowie walcza o zycie ! Napiecie siega zenitu8 !! Zapraszamy na reklamy !!


1 - napoje sponsorowane przez firme Strus Pedzi Sp. Zoo.
2 - nie pytajcie, nie mam pojecia co to za pozycja !
3 - po pierwsze po to jest dziewica, zeby sie przemykac, po drugie jest to wazna postac, a po trzecie jest ona wciaz rozneglizowana :P
4 - wisial, bo nog wciaz nie znaleziono
5 - na sasiedniej wydmie takze ktos sie opalal :P
6 - a jeszcze dokladniej na 21? N i 69? E, 1 metr, 22 centymetry od stanowiska Vlodzymyesha Shaaranovycha, albo po prostu 3 stopy banthy
7 - nie mylic z Kaczorem Donaldem i innymi kaczorami
8 - nie chodzi tu o aparat :P
9 - np:
- Jak sraja szturmowcy ?
- Oni nie sraja. Oni wala gdzie popadnie.




==--REKLAMA--==

<http://gwiezdne-wojny.pl/>

<http://www.starwars.3net.pl/>

<http://boards.theforce.net/Poland/b10482/11401794/?3131>


--==I PO REKLAMIE==--





09. Partycja II

- Witamy po przerwie ! Mimo, iz nie bylo nas przez chwile, to jednak mnostwo sie wydarzylo. Szybko opowiem panstwu w skrocie wydarzenia z ostatnich minut. Musze to zrobic bardzo szybko, gdyz Joruus wlasnie goni ostatniego sedziego - Gillraha Koku. No wiec Joruus rzucil sie na sedziow i zaczal ich zjadac zaraz po tym, jak Dante Eeee powiedzial, ze ten fanfic jest glupi. Wlasnie on padl jako pierwszy, a zaraz za nim smok pozarl sedziego Zdrajdera, ktory nawet sie nie wyrywal i nie krzyczal (moze juz nie zyl). Nastepnym w kolejnosci byl sedzia R herbu R - niegdys czlonek slynnej brygady RR1, obecnie na emeryturze - ktory byl bliski pokonania smoka, ale przekombinowal i zginal marnie. A teraz wlasnie zjedzony zostal ostatni sedzia - Gillrah. Tymczasem rownie duzo dzieje sie w okolicach barki... tzn warki....eee tego duzego statku. Ajden Tam zabil wlasnie kolejnego Lowce Glow i innych czlonkow, a mianowicie Darla Fizzio, ktory zostal przepolowiony na pol.2 Rancool takze zdolal dostac sie na baaawaa..rke i szybko pozbawil zycia kolejnych lowcow - Mefista i Kaczora Zwanego Kaczorem, ktorzy walczyli dzielnie i dotkliwie ranili potwora, a ten drugi zdolal mu nawet zabrac portfel ! I tak oto prezentuje sie skrot ostatnich kilku wyjatkowo goracych minut tej rozgrywki. Poki co druzyna Yeti wygrywa 7:0ooo przepraszam 8:1, gdyz wlasnie pozegnal sie z tym padolem Szedao Szajbus, ktory chcial cos wyczarowac i w rezultacie zamienil siebie wraz z Rancoolem w kamien, ktory nastepnie zostal rozbity przez strzelajacego do wszystkiego co sie rusza Goonfuna. Nie przejmujac sie tym, ze wlasnie zabil jednego ze swoich, Goonfun wciaz strzela!! Wlasnie ranil w reke Ajdena, ktory najpierw zostal wziety do niewoli, a teraz z zaskoczenia!! Ajden ledwo unika kolejnych trafien i...
Vlodzymyesh Shaaranovych upadl na//w znak "Nie deptac wydm !" i wyzional ducha trafiony z blastera Goonfuna, ktory wciaz strzelal raniac dopiero co przybylych mu z odsiecza kolejnych slugusow WS - Anorektyka i Lotra Darla Sidla, a takze rzuconych do walki przez Imperatorke Flacona i D.Z.A.G.-aFelta. Wszyscy oni zostali dotkliwie poranieni, Flacon spadl z barki na jedna z wydm i swiat juz o nim nigdy nie uslyszal3, natomiast reszta, jak tylko sie ogarnela, rzucila sie z furia na Goonfuna, ktoremu chwilowo skonczyla sie amunicja i wszyscy razem zatlukli sie wzajemnie sprawiajac, ze nikt juz nie znal wyniku war...ekhm walki. Tymczasem Himpo sprzymierzyl sie chwilowo z rannym Le Ru i Bullem W Oczach, gdy zaatakowal ich smok Joruus. Wszyscy trzej byli teraz uwiezieni pomiedzy smokiem i skichem, a Skarlakiem i kowadlem. Ajden Tam nie mogl im chwilowo pomoc, gdyz wlasnie walczyl z mrocznym Sietem Lotrem Darl Sidla, ktory jako jedyny nie rzucil sie na Goonfuna i teraz pojedynkowal sie z Ajdenem na MOC-ne, a trzeba przyznac, ze byl w tym dobry. Ciemna strona od niego bila, ale w bijacym sercu Ajden wyczuwal resztki dobra i smak jagod, ktore tak dobrze pamietal z dziecinstwa spedzonego wspolnie z papa w Tatoo Inn. Ajden, mimo iz raniony w reke, dzielnie trzymal miecz i wlasny pion i dziwil sie czemu Darl Sidla nie wyciaga swojego. Wtedy Sidla przemowil.
- Dzoin mi, Ajden. Razem li ken rzadzic de galaksi !
- Que passa ? - zdziwil sie Ajden.
- Kielbasa ? - wykrzyknal gdzies z dolu Himpo.
Darl Sidla usmiechnal sie na to i odparl:
- Conoces espanol ? Estas aqui por primera vez ?4
- Eeee - dziwil sie Ajden i pomyslal - Moc musi w nim byc silna...
- Queria invitarte a la discoteca ? - kontynuowal Lotr Sidla - Estas mucho sexy !5
Na to Ajden nie wiedzial jak zareagowac i rzucil sie na Darla Sidla ze swoim mieczem, na co ten wydawal sie protestowac odpychajac go MOC-a.
- Estupido !! Yo soy tu padre !! - wycedzil przez zeby6
Ajden odrzucony MOC-a po raz kolejny upadl na wbiegajacego na gorny poklad Sebast i Anniego i ogluszyl ich obu, a z rak wypadl mu jego miecz swietny. Darl Sidlo przypatrywal mu sie przez chwile, po czym rzucajac kilka przeklenstw, wsrod ktorych Ajden nie rozpoznal zadnego, zniknal w drzwiach war... barki. Tymczasem Himpo bronil sie przed smokiem juz tylko razem z Bullem W Oczach, gdyz Le Ru bezpowrotnie zniknal w paszczy Skarlaka, a jego ostatnie slowa, jakie do nich dotarly brzmialy: "O, 10 kredytow !". Ajden wstal, pomimo wielu ran, jakie mu zadano - wiedzial, ze musi dotrzec do tajemnicy tajnej receptury. Wiedzial, ze aby tego dokonac musi wejsc do srodka i wyrznac ich wszystkich w pien. Wiedzial, ze ma na to coraz mniej czasu i wiedzial, ze w domu czeka na niego mama, ktora jak zwykle przygotowala mu przegotowana zupke mleczna. Majac to wszystko na uwadze ruszyl do przodu i juz wkrotce z wnetrza dalo sie slyszec rozne dziwne odglosy, w tym krzyki, jeki, strzaly z blastera, strzaly z mastera i blyski miecza swietnego. Himpo slyszac to bardzo zalowal, ze nie mogl byc tam razem ze swoim mistrzem i pomagac mu, choc z drugiej strony mial jeszcze swoje zadanie do wykonania. Musial pokonac smoka i uwolnic piekna krolewne zamknieta w wiezy...eeee albo pokonac smoka i zabrac stad Otasa, ktory nagle zaczal chrapac. W tym samym momencie z wnetrza barki dobiegl ich dziwny dzwiek, cos w rodzaju gwizdka. Slyszac to, Joruus poderwal sie do lotu i zaczal krazyc wokol statku. Himpo nie zwlekal wiedzac, iz ta szansa moze byc jego ostatnia. Wiedzac, ze tylko tak moze uratowac Otasa i wypelnic misje. Wiedzac, iz w domu nikt na niego nie czeka. Szybko wskoczyl wiec na skicha i zapuscil silnik wyczekujac na Ajdena. Nagle gwizd przybral na sile i Joruus zaczal wznosic sie, po czym coraz to przyspieszajac skierowal sie wprost na barke WS. Wtedy Himpo zobaczyl, jak ze srodka ucieka kilka osob. Na gornym pokladzie pojawil sie Ajden Tam, ktory byl caly we krwi i z usmiechem na ustach sciskal cos w reku. Drugi koniec tego czegos trzymala czyjas reka, ktora niestety nie miala w tej chwili wlasciciela. Na drugim koncu barki pojawila sie sama WS, ktorej wscieklosc w oczach i maksymalnie nabrzmiale sutki nie wrozyly nic dobrego. Wiedzial to Himpo, wiedzial to takze Bull W Oczach, ktory zaczal uciekac i po chwili zniknal za najblizsza bantha tudziez dziewica, ktora tam gdzies przebiegla, i tyle go widziano. Himpo zauwazyl takze czolgajacego sie po pokladzie C-4, ktory usilowal jakos wydostac sie ze statku, a takze uciekajaca tylnym wyjsciem Imperatorke i Boginie wraz z pozostala przy rzyci swita. Joruus byl jednak coraz blizej...
Himpo podfrunal/podjechal/podlecial7 skichem blizej barki, na ktora szybko zeskoczyl Ajden Tam i razem odlecieli w strone zachodzacego Bulla. W chwile potem z barki zeskoczyla takze WS, jednak miala ona mniej szczescia niz Ajden8 i w powietrzu zderzyla sie z Joruusem, ktory w chwile potem [vulg.] w barke i nastapila potezna eksplozja. Wszyscy zgineli na miejscu, a ci co nie zgineli wystapia jeszcze w tym opowiadaniu. Tymczasem Ajden z duma sciskal cos, co (po odczepieniu kawalka reki nalezacej do admiral Rannej Rayanny) okazalo sie swista... tzn swistkiem papieru.
- Co to ? - spytal sie Himpo
- Nasza misja. - odparl Ajden, a jego zeby zablysnely biela w blasku zachodzacego slonca. - To jest ta tajna receptura, jaka mielismy zdobyc. To teraz zostalo nam tylko zdobyc zaginione walizki i odstawic wstawionego Otasa - Ajden spojrzal z niesmakiem na wookiego.
- Cipesy z maslem ! - odparl Himpo, ktory zrobil sie glodny.
Skich skrecil za nastepna wydma, w oddali przebiegla rozneglizowana dziewica, Bull W Oczach i nogi C-4. Otas spal. Za naszymi bohaterami ruszyl jakis cien, a czasu do wykonania misji zostalo na dwa kolejne rozdzialy...


1 - taka jednostka specjalna happy
2 - i tym samym nie dokonczyl czytac "W 80 dni dookola Mimban"
3 - podobno ma dzis 400 lat i prowadzi niewielki sklepik z pamiatkami z fanfica gdzies na krancach galaktyki...
4 - tlumaczenie: Znasz hiszpanski ? Jestes tu pierwszy raz ?
5 - tlumaczenie: Moge cie zaprosic na dyskoteke ? Jestes bardzo seksowny !
6 - tlumaczenie: Glupcze !! Ja jestem twoim ojcem !!
7 - niepotrzebne skreslic
8 - Ajden tak naprawde poslizgnal sie na mydle i tym samym wyladowal w skichie zamiast w paszczy Skarlaka


EDIT: poniewaz tekst by³ w wordzie, a ja zmienilem oznaczenia, to wypatrzenie niektórych cyferek moze utrudniac lekture niestety

 

-----signature-----
chicken The Ducks are in Town chicken
dumny zwyciezca wszystkich edycji Konkursu Filmowego dancing dancing dancing
...i lider klasyfikacji generalnej tegoz cool cool cool
Locked Topic | Active Topic Notification | Private Message | Post History
Mefistofeles 
Registered: Jun '03
7975_Darth Maul's Eye
Date Posted: 10/22/04 12:02pm Subject: RE: FanFiction: Final Ecstasy
10th

- No to jestesmy ! - rzekl dumnie Himpo, kiedy staneli naprzeciwko swego punktu docelowego, tj klubu &#8222;Outlanders bez s&#8221;.
- Walizki z pewnoscia sa w srodku. - odparl Ajden - Wyczuwam je MOC-a.
- MOC-ny jestes. - ironicznie podsumowal Himpo.
- Wiem. - odrzekl dumnie Ajden Tam - My Yeti jestesmy MOC-arze.
- MOC plynie w naszych zylach... - ciagnal dalej Himpo
- Dobra, starczy... - warknal Ajden
- Jestesmy jak...
- Starczy - warnal ponownie Ajden
- Tak, sire. - speszyl sie Himpo
- I nie mow do mnie sire ! - warknal Ajden nieco glosniej tym razem - Wchodzimy. Ale musimy uwazac.
Himpo przyjrzal sie klubowi, ktory z zewnatrz wygladal calkiem milo i przytulnie - mial pomalowane sciany, cale kolumny, a na dachu kilka anten satelitarnych. Widok ten pchnal go do pytania:
- Czemu ?
- Poniewaz jest to...jest to...to jest... ech - sapnal Ajden i wyjal zza kadru jakies kartki, po czym zaczal czytac - Poniewaz nigdzie indziej nie znajdziemy wiekszej zbieraniny szumowin i lajdakow. Musimy byc bardzo ostrozni. Ajden spoglada na Himpa, ktory odpowiada staremu... A nie, to juz nie - speszyl sie Ajden. Po chwili schowal kartki za pazuche1 i ruszyl przed siebie.
- Ciekawe czy maja tu cipesy ? - zastanowil sie na glos Himpo i ruszyl przed siebie za Ajdenem do srodka klubu.2

*****

- Zaproszenie !! - to slowo zatrzymalo ich w progu lokalu.
- Slucham ? - zdziwil sie Ajden
- Zaproszenie !! Wyraznie chyba mowie !? - warknal duzy rosly osobnik, przypominajacy Ajdenowi wookiego bez zarostu, na ktorego wszyscy wolali (nie wiedzac czemu) bramkarz vel Misiek.
Ajden spojrzal na wielka lape wyciagnieta w swoja strone i po chwili konsternacji przybil facetowi piatke. Ten z kolei przybil Ajdena do sciany uderzeniem a la Golota3 i trzeba bylo uciec sie do innych sztuczek.
- Uciekne sie do innej sztuczki - pomyslal Ajden i jak pomyslal, tak zrobil. Wyluskujac wiec resztki tynku z tylka podszedl ponownie do bramkarza. Ten ponownie przywital go sprawdzona formula:
- Zaproszenie !!
- Nie potrzebujesz naszych zaproszen. - odparl Ajden machajac mu przed oczami reka.
- Zaproszenie albo wpierdol. - odparl nieco zdziwiony, ale i zly Misiek.
- Nie potrzebujesz naszych zaproszen. - sprobowal ponownie skonsternowany Ajden.
Po chwili znowu wyladowal na scianie uderzony tym razem a la Tyson4.
- Nie potrzebujesz naszych zaproszen. To nie sa roboty, ktorych szukacie... - wysapal Ajden mdlac u Himpka na rekach. Mlody padywan widzac chwilowa nieosiagalnosc mistrza zrozumial, iz teraz nadeszla jego kolej. Wiedzial, ze ma tylko jedna szanse i ze kazdy jego ruch sledzony jest przez wszechobecne kamery wroga. Wyciagnal wiec swoj miecz swietny i juz po chwili lezal obok swego mistrza, ktory dochodzil wlasnie do siebie.
- Nie potrzebujesz naszych zaproszen ? - spytal go niemrawo Ajden, ktory wciaz byl w lekkim szoku.
- Co za kraj, co za czasy ! - odwarknal Himpo i legl plackiem.
- To nie sa roboty, ktorych szukacie... ? - zdziwil sie Ajden i zaczal wydlubywac z tylka resztki tynku smiejac sie przy tym, jak dziecko.
Nagle do bramkarza podszedl jakis niewysoki facet. Ku zdziwieniu Himpa i totalnym braku zainteresowania ze strony dlubiacego Ajdena, facet na slowo &#8222;Zaproszenie !!&#8221; nachylil sie nad Miskiem i wreczyl mu cos do reki. Bramkarz szybkim ruchem schowal to cos do kieszeni i wpuscil nieznajomego do srodka. W trakcie obserwacji tego wydarzenia odnotowano trzy wazne rzeczy:
1) nad Himpkiem zapalila sie mala, zolta zaroweczka
2) w oddali przebiegla rozneglizowana dziewica
3) w radiu podali wyniki losowania ekspress lotka
Wszystko to stalo sie na tyle szybko, ze Himpo nie zdazyl nawet zanotowac wszystkich liczb i nacieszyc sie dziewica, ale byl pewien, ze uda mu sie przechytrzyc Miska.

*****

Kiedy Himpo znowu wyladowal na scianie obok Ajdena wiedzial juz, ze chodzilo o pieniadze, tudziez danie w lape, tudziez lapowke, tudziez przekupstwo, tudziez cos czego nie znali i do czego Yeti nigdy sie nie uciekali. Spogladajac na Ajdena, ktory w chwili obecnej zajmowal sie origami, Himpo stwierdzil, iz nie jest dobrze.
- Nie jest dobrze... - stwierdzil Himpo i usiadl pograzajac sie w myslach. Przez pierwsze pol godziny myslal o golych dupach i biegajacej dziewicy, ale kiedy to minelo na jego twarzy pojawil sie smutek - Himpo przypomnial sobie, ze nie zamknal mieszkania. Po kolejnej pol godzinie szatanski usmiech nie schodzil juz z jego oblicza. W koncu mial plan...

*****

Kiedy Himpo ponownie pojawil sie przed obliczem Miska ten spytal juz z wyraznia obojetnoscia:
- Zaproszenie ?
Wtedy Himpo przystawil drabine, na ktora potem wszedl, nachylil sie nad Miskiem i szepnal mu cos do ucha. Misiek sluchal - poczatkowo z obojetnoscia, ale potem z coraz wiekszym zaangazowaniem, nastepnie z niedowierzaniem, a w koncu ze strachem i niepewnoscia. Skonczylo sie na tym, ze Himpo wszedl do srodka na drabinie ciagnac za soba Ajdena, ktory bawil sie pileczka w krztalcie Yo-decka, a Misiek udal sie do toalety i tyle go widziano5.

*****

W srodku Himpo przehandlowal drabine na pieniadze, pieniadze na alkohol, a alkohol na dziwki. Z kolei dziwki sprzedal (?!) za informacje o walizkach. Dowiedzial sie, gdzie dokladnie sa i kto je ma, a takze jakie byly pozostale liczby ekspress lotka6. Po zakresleniu kuponu Himpek wraz z udajacym malpe Ajdenem udali sie za kelnerem Bubim na tyly lokalu. Tam otrzymal dalsze instrukcje i zostal przeszukany przez straznika o dziwnym imieniu Przelacznik. Tenze straznik chcial takze przeszukac Ajdena, jednak zrezygnowal po tym, jak Ajden powiedzial na glos, ze jest lesbijka umieszczona w meskim ciele. Nastepnie obaj zaprowadzeni zostali na tyly tylow lokalu, gdzie nie bylo juz absolutnie nikogo oprocz dekoratora wnetrz. Kiedy go mijali Ajden ponownie poinformowal wszystkich z radoscia, iz jest gejem, a potem zaczal tanczyc i spiewac, jednak (ku radosci wszystkich) umilkl zanim Przelacznik otworzyl duze stalowe drzwi na koncu korytarza. Wszyscy czterej weszli do srodka duzej, skapanej w mroku i zadymionej sali. Po chwili kelner Bubi opuscil ich zabity z blastera przez postac skryta na koncu sali, a drzwi za nimi zostaly zamkniete...

*****

- Kim jestescie ? - spytal charakterystyczny damski glos - I czemu nachodzicie moj lokal ?
Ajden chcial odpowiedziec, ale Himpo w pore mu przerwal.
- Jestesmy rycerzami Yeti i przybywamy tu w sprawie walizek naszego mistrza.
- Rycerze Yeti ? - spytal inny glos, meski - Myslalem, ze to juz relikt przeszlosci...
Himpo zaczal grac na zwloke, gdyz przeczuwal ogromne niebezpieczenstwo i na piecie przeszedl go dreszcz. Wiedzial, ze jesli cos pojdzie nie tak, tak, to moga sie na serio, serio z tego nie wykaraskac.
- O, nie, sire ! Jestesmy jak najbardziej prawdziwi ! - odparl bez wahania Himpo.
- Wuf, wuf !! - dodal od siebie Ajden
- Woof, woof !! - odparl mu glos z konca sali
Obaj spojrzeli zdumieni w tamta strone. Skryte dotad w mroku osoby zaczely powoli wylaniac z ciemnosci. Himpo naliczyl piec osob, w tym - to pewne - troje lowcow. I to nie byle jakich lowcow. Himpo przelknal sline i skonczyl paczka, kiedy ujrzal przed soba Fatallnegofeta, Kata Kataryniarza i No I Coisa - z cala pewnoscia jednych z najlepszych w tym fachu, jesli liczyc ostatnia impreze u WS7. W trakcie gdy Ajden, ku zdumieniu wszystkich obecnych, turlal sie po podlodze, przed Himpem, jak nimfa wodna8, pojawila sie mloda kobieta z papierosem w ustach. Przyjrzala mu sie uwaznie i dmuchnela papierosem w twarz zaciagajac sie dymem. Himpo zlapal sie za twarz i zawyl z bolu. Na ten widok kobieta podniosla papierosa z podlogi, oczyscila go i ponownie wlozyla do ust, po czym dmuchnela w strone Himpa dymem zaciagajac sie papierosem. Kiedy Himpo wygral walke z bolem9 wygladal jak fan Star Treka. Kobieta podeszla do niego ponownie, tym razem traktujac go uscisnieciem reki.
- Ten lokal nalezy do mnie. - rzekla - Jestem Ceta, ale wszyscy mowia na mnie Ceta. Dziwne prawda ?
- Niezbyt. - odparl niemrawo Himpo odwzajemniajac uscisk
Ceta Ceta podprowadzila go blizej stolu, przy ktorym siedzieli Lowcy Glow i innych czlonkow oraz tejemniczy osobnik, ktorego imie Himpo mial poznac juz za chwile...

*****

- To jest Kolejarz - powiedziala Ceta Ceta wskazujac na lysego osobnika w rogu stolu - Mysle, ze on posiada to, na czym wam tak zalezy.
- Tak, mam walizki. - przytaknal Kolejarz - Ale ich odzyskanie nie bedzie takie tanie, jesli wiecie o czym mowie ?
Kolejarz usmiechnal sie, a Himpo ponownie przelknal sline przypominajac sobie czasy, jakie spedzil w niewoli na planecie Hot...

Retrospekcja.
Dawno, dawno temu, na odleglej planecie Hot, Himpo byl niewolnikiem. Niewolnikami byli takze jego rodzice - matka z przypadku Szumi Niebonadwedrowcem i ojczym z reguly Dziki Gon-Jin. Matka nie pracowala, bo miala cos z tymi, no, midochole... miodochlor...z zoladkiem, wiec dorywczo uslugiwala ero i etycznie. Ojciec pracowal teoretycznie, a faktycznie upijal sie wiecznie, przegrywajac w karty ciezko rzniete pieniadze matki. W domu czesto byly z tego powodu awantury. Nie brakowalo jednak takze i imprez. To wlasnie na jednej z takich imprez Himpo, zwany wtedy Himpohondrykiem, zobaczyl po raz pierwszy mistrza Yeti - podstepnego i wyraznie dazacego do Ciemnej Strony Lirtana Kura. Kur, wtedy jeszcze dosc mlody, upil sie i po spedzeniu nocy z kuszaca twi&#8217;lekanka, uwolnil Himpa w afekcie zabijajac kilka osob, w tym jego rodzicow - wszystkich dwoje. W efekcie nastepnego dnia nie pamietal co sie dzieje, listy goncze scigaly go po calej galaktyce, a Rada Yeti chciala jego glowe na srebrnej tacy. Lirtan pozalowal swego wystepku i swiadomie przeszedl na ciemna strone ulicy, tuz przed przelatujacym tamtedy swoopem. Wlasnie wtedy Himpo uslyszal to zdanie (&#8222;Odzyskanie tego nie bedzie takie latwe, jesli wiesz o czym mowie&#8221;), ktore Kur zdazyl mu powiedziec zanim nastapilo glosne swoop !! Nigdy wiecej Himpo go nie widzial10. Nie widzial juz takze nigdy Lirtana Kura, jednak to wlasnie wtedy postanowil, ze zostanie Yeti. Przez nastepne trzy lata oszczedzal, az w koncu zebral kwote potrzebna na zakup biletu na Korus-kant, gdzie miescila sie slynna Akademia Policyjna, tj. Akademia Yeti. Kiedy poszedl kupic upragniony bilet okazalo sie, ze podrozaly, wiec znowu zaczal oszczedzac. Po kolejnym roku dotarl na planete skradzionym krazownikiem, lecz wczesniej musial zabic. Zabic czlowieka ! Skrajnie wyczerpany i wyglodnialy zdazyl jednak ukryc statek i jakos dostal sie do stolicy omijajac kontrole emigracyjna. Wiele dni pozniej poznal swojego aktualnego mistrza - Ajdena Tama. Ajden w przeciwienstwie do Lirtana nie przechodzil na czerwonym i zawsze najpierw patrzyl, czy nic nie jedzie. Korzystal takze z uslug harcerzy, a jeszcze chetniej harcerek i druzynowych. To wlasnie Ajden nauczyl go wszystkiego - jak poslugiwac sie MOCa, jak skutecznie podrywac mistrzynie Yeti, jak nie dac sie Ciemnej Stronie i jak nie dac sie pobic okolicznym studentom SGGW11. Ajden zaczal byc dla Himpa zupelnie jak brat, jak kumpel, jak ojciec, ewentualnie dobry wujek z Dantooine. Razem, procz nauki, robili wiele roznych rzeczy - chodzili razem polowac na mynocki, laski i do wytrawnych i mniej wytrawnych lokali. Razem rozbijali sie autostopem po galaktyce, chodzili do kina i na film. Razem piji, jedli, spali...Himpo nie widzial w tym nic zlego, wrecz przeciwnie, lubil to. Potem wszystko sie nagle popsulo. Ajden stal sie agresywny, bil go, zdradzal...Kiedy Himpo nakryl go pewnego razu z padywanka Este, z ktora to chodzil, dlugo nie mogl mu przebaczyc i zapomniec. Wszystko ponownie zmienilo sie po tym, jak Ajden zostal uwieziony na planecie Krzyyyyyk. Po tym wydarzeniu, kiedy to obaj nie raz ryzykowali zycie, zostali juz przyjaciolmi.
Koniec Retrospekcji.

A teraz stal tu, przed kolejnym zadaniem, kolejnym zagrozeniem, a Ajden byl taki bezbronny i mogl liczyc tylko na niego. Himpo wzial sie w garsc i wyrzucil za siebie paczke cipesow, ktore mial w kieszeni. Czas zaczac grac na serio.
- Czego oczekujesz w zamian za walizki ? - spytal groznie
- Chce... - Kolejarz zatrzymal sie w pol slowa, kiedy zobaczyl, Ajdena zebrzacego o jedzenie i tanczacego wokol stolu.
- Co mu jest ? - spytala Ceta Ceta
- Uderzyl sie w glowe. - stwierdzil bez wyrazu Himpo i z dziwnym wyrazem na twarzy ponowil swoje wczesniejsze pytanie, tym razem dodajac kilka slow od siebie - Kontunu