Fan Fiction on-line ;-)

Discussion in 'Poland' started by DarthRumcajs, Jul 5, 2003.

Thread Status:
Not open for further replies.
  1. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Wiem, ze sporo z was ma na koncie jakies probki literackie z zakresu SF ogolnie i ze SW w szczegolnosci.
    Wobec tego mam mala i nietypowa propozycje :)
    Sprobojmy razem napisac male opowiadanko na tym forum.
    Wyobrazam to sobie tak:
    Kazdy bedzie dopisywal kolejny fragment do poprzedniego rozwijajac w ten sposob fabule.
    Jak przystalo na to forum akcja toczyc sie bedzie w realiach SW, powiedzmy jakies 50 do 100 lat po ANH.


    Dawno, dawno temu, w ogleglej galaktyce...

    Mala niepozorna gwiazdka, zagubiona posrod otchlani kosmosu, wokol niej krazaca niepozorna planetka - Dschubba. Nie mia³a by pewnia zadnego politycznego znaczenia gdyby nie to, ze produkowano na niej, kiedys najlepsze, a obecnie jedyne w galaktyce, komponenty do modulow kogitywnych robotow.

    W bezpiecznej odleglosci, z nadprzestrzeni, wylonil sie maly statek i przez nikogo nie zauwazony, szybko skryl sie za okrazajacym planete, malym ksiezycem.
  2. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Zapomnialem o pewnej rzeczy. Dla przejzystosci teksty komentarze piszcie biala czcionka.
    jesli chcecie w swoim tekscie zamiescic jakas uwage proponuje zrobic odnosnik - gwiazdke * a uwage zamiescic pod tekstem.

    A teraz postaram sie cos dopisac, bo nie ma chetnych. Byc moze za malo jeszcze fabule rozwinalem ;)


    Statek pilotowali dwaj ludzie, ubrani w luzne plaszcze z kapturami, w tej chwili opuszczonymi na plecy.
    - Mistrzu - odezwal sie mlodszy, krutko ostrzyzony, z cienkim warkoczykiem za prawym uchem. - Czy to rozsadne, abysmy sie mieszali w lokalne sprawy tej planety? Przeciez nie nalezy do Republiki, a jak na razie pozostaje w dobrych z nia kontaktach handlowych.
    - To prawda padawanie, - odparl zapytany, starszy, brodaly czlowiek z siwiejacymi, niegdys czarnymi wlosami, opadajacymi do ramion. Mial surowa zasepiona twarz i niebieskie zapatrzone w dal oczy. - ale ostatnie zajscia na niej moga zaszkodzic dalszym dobrym stosunkom. Przewrot w lokalnuch wladzach jes bardzo niepokojacy, zwlaszcza, ze nic na nie wiadomo ani o organizatorze, ani o przyczynach. Musimy to ustalic. - Odwrocil sie do pulpitu sterowniczego i wydal komputerowi pokladowemu kilka polecen. Miedzy nimi zmaterializowal sie trujwymiarowy, holograficzny obraz planety. - Wejdziemy w atmostere po nocnej stronie nad poludniowym biegunem. Tam jest ocean, nie powinnismy zostac wykryci. Wyladujemy na tej wysepce - pokazal na mapie maly punkt. - Ma tam na nas czekac przyjaciel.
    Czekam teraz no kogos z Was :)
  3. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Wedle zyczenia :D

    Statek przemkn¹³ siê niezauwazony na nocn¹ stronê panety i zaczal zaglebiac sie w jej gesta atmosfere. Z przedniego iluminatora obaj mezczyzni mogli zobaczyc wylaniajacy sie zza chmur ocean. Woda byla sokojna i ciemnoblekitna, a w siwtle ksiezyca swiecila srebrzysta poswiata. Statek obnizyl lot i lecial teraz tuz nad powierzchnia oceanu. Po chwili na horyzoncie pojawil sie zarys malej okraglej wysepki. Gdy statek do niej dolecial, wyladowal na piaszczystej plazy. Gdy w koncu znieruchomial na ziemi, wysunela sie rampa,a z jego wnetrza wyszly dwie zakapturzone postacie i skierowaly sie w strone drewnianego domku*, który stal w poblizu plazy. Z okna przez zaslone saczylo sie swiatlo. Mezczyzni szli, nie spieszac sie. Po drodze kontynuowali rozmowe, ktora zaczeli na statku:
    - Nadal jednak mistrzu wydaje mi sie, ze jest to nierozsadne posuniecie z naszej strony. - odezwal sie mlodszy.
    - Moze i masz racje padawanie, ale nie mamy wyboru. Wiecej mozemy stracic nic nie robiac.
    - A z kim my sie tak w ogole mamy spotkac?
    - Nazywa sie Loor** i jest szpiegiem tutejszych rebeliantow. Jednakze nie pochodzi z tad. Ma wielki dar wyszukiwania informacji. Mam nadzieje ze nam pomoze.
    - Ja tez...
    Obaj zamilkli i dalej szli juz w milczeniu. Po chwili dotarli do drzwi chatki. Starszy mezczyzna wyciagnal reke i zapukal.

    *Domek letniskowy :D
    **Bez komentarza :D (dziadzius?)

    Dobra. Kto nastepny?? :D
  4. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    No! Kto nastepny?
    Jutro wieczorkiem cos dopisze, mam nadzieje, ze bede mial do czego.
    Potem wyjezdrzam na urlop, wiec mnie pare dni nie bedzie. Nie bylo by zle jakby przez ten czas rozroslo sie to to o jakies dwie strony ;) lubie czytac :D

    Niech Wena Tworcza bedzie z Wami ;)
  5. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Nic. Zaczekal chwile i zapukal ponownie.
    - Mistrzu moze to zasadzka - szepnal mlodszy zaciskajac jednoczesnie reke na metalowym cylindrze przytroczonym do pasa.
    - Nie. Czuje, ze tam nikogo nie ma* - rzekl powstrzymujac gestem dalszy ruch mlodzienca. - Zostan na zewnatrz, ja rozejze sie w srodku.
    - Dobrze Mistrzu, ale tu...
    - Wiem! Ja tez nikogo w poblizu nie wyczuwam, narazie. - Pchnal delikatnie drzwi. Ustapily ze skrzypieniem.
    Wszedl do srodka. Panujacy polmrok rozjasnialy tylko blade smugi ksiezycowego swiatla wpadajace przez dziurawy dach. Rozejzal sie do okola. Polamany stol, powywracane krzesla, walacy sie kominek. Spojzal pod nogi, podloga byla pelna dzior przez ktore zobaczyl refleks odbitego swiatla od mokrej sciany pomieszczenia znajdujacego sie pod nim. Z tylu za kominkiem znalazl klape ukrywajaca kamienne schody prowadzace wdol.
    Podniusl ja i zszedl na dol. Panowal tu jeszcze glebszy mrok, ale oczy przyzwyczajone juz do ciemnosci zaczely dostrzegac kontury roznych przedmiotow, glownie skrzyn i beczek. W pewnym momencie zauwazyl katem oka slaby refleks swiatla na jakiejs metalowej powierzchni, gdyby nie ksiezycowa noc i podziorawiona, drewniana konstrukcja chaty, pewnie nigdy by tego nie spostrzegl. Podszedl blizej, zorientowal sie, ze jest to uchwyt na pochodnie. Ale cos mu nie pasowalo, zamontowany byl zbyt wysoko, zbyt blisko drewnianego sklepienia. Siegnal reka, sprobowal go pociagnac. Nic. Ale gdy sprobowal go obrocis poddal sie. Pare metrow od niego, w rogu pomieszczenia, odsunela sie kamienna sciana. Podszedl do otwartego przejscia, bylo waskie, ale wystarczajace zeby przejsc. Dalej znajdowal sie slabo oswietlony korytarz. Stwierdzil, ze wedrowanie w pojedynke dalej moze byc zbyt niebezpieczne.
    - Ketjaw**! - Zawolal podchodzac do schodow - Zejdz do mnie na dol.
    W chwile potem juz stal u jego boku..
    - Czy cos sie stalo Mistrzu?
    - Nie. Znalazlem tylko ten korytarz. - wWskazal reka w kierunku otwartego przejscia. - Nie mozemy sie zbytnio od siebie oddalac, to niebezpieczne.
    - Chcesz pojsc w glab tego korytarza?
    - Tak.
    Przeszli przez ciasny otwor. Z drugiej strony znalezli we wnece, w scianie, dzwignie. Mistrz sprobowal ja pociagnac. Poruszyla sie lekko jednoczesnie zamykajac otworzone wczesniej przejscie. Poszli dalej dlugim, lekko opadajacym w dol, slabo oswietlonym ,skalnym korytarzem.

    * Moze na ryby poszedl :)
    ** Czytac wspak ( zmienilem o na a bo tak lepiej brzmialo ) :)
    Teraz juz naprawde czekam na kogos! Przciez nie bede sie sam meczyl ;) :D
  6. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Mala uwaga (spostrzeglem jak ponownie przeczytalem tekst).
    Powinni na koncu tunelu znalezc podziemna przystan, albo cos podobnego. W kazdym razie nie powinien ten korytarz prowadzic na staly lond - zbyt by to przypominalo "Maske Klamstw"
  7. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Kurcze niech ktos sie do nas przylaczy. Rumcajs, moze napisac to w english, to moze sie niepolska czesc tego forum dolaczy :D
  8. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Hmm ?
    Moj angielski beznadziejny jest.
    Prawie wcale...
    Gdyby nie translator to nie wiem...
    Ale jak siê podejmojesz...
    To czemu nie :)
    PS. Znilam na jakis tydzien ;) - urlopik
  9. Darth_Fizyk Jedi Grand Master

    Member Since:
    Jul 10, 2003
    star 5
    Pomysl ciekawy, ale jestem w tej chwili w trakcie pisania jednego a mam kilka pomyslow na nastepne :D
    A jakis miesiac temu skonczylem swoj pierwszy funfic pisac :D
  10. MistrzFett Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 14, 2003
    Czy moge sie dolaczyc?
  11. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Ojej Jasne
    Kazdy jest mile widziany, no moze poza osobami, ktore chcilayby z tego zrobic alkostory [jaka sugestia, o czym wy mowicie ?? :D]
  12. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Wrocilem :D
    Ale! Ale!!
    Postepow nie widze!
    Co jest?!
    :D :D
  13. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003
    Jezeli nikt nie ma teraz zadnego pomyslu to ja chetnie cos napisze, ale prosze tutaj dac znac, bo nie chce nikomu roboty zepsuc.

    Cholera jak pisze bez polskich liter ¹ê?¿ czujê jakbym nie mia³ kilku zêbów...
  14. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4

    Wal smialo, tylko szybko. To nie poemat, nie bedziemy czekac 2 dni, az slowa dobierzesz :D
    PS. gdzie sie podzialo ci color = white ? :)
  15. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003

    Niebo na powierzchni bylo spokojne i piekne. Ksiezyc przeswitywal przez granatowe chmury, a jego rozmazane odbicie unosilo sie na tafli czarnego oceanu.
    Maly prom, ktorym przylecieli Jedi, czekal poslusznie na plazy, a pilot, ubrany w niebieski uniform, postanowil wyjsc i popatrzec na sniezno bialy talerz ksiezyca. Powietrze nad woda bylo chlodne i czyste. Az chcialo sie nim oddychac.
    Westchnal gleboko i podszedl blizej brzegu. Naddplywajace fale zamoczyly mu lekko podeszwy wysokich butow. Poczul przyjemna bryze we wlosach.
    Zamyslil sie na chwile.
    Przypomnial mu sie dzien, kiedy pierwszy raz zobaczyl ocean. To byl bardzo ladny dzien. Teraz zapadla noc, niemniej piekna od tamtego ranka. Nad oceanem o kazdej porze jest ladnie. Wtedy dopiero mozna poczuc jak wielki jest swiat, na ktorym sie zyje.
    - Co ja tu robie? - zapytal sam siebie.
    ...
    Pilot poruszyl sie nagle. Do jego uszu dotarly odglosy przypominajace echo wystrzalu...
    KABOOOOOOOOOOOOOOM!!!!!!!!!
    Fala uderzeniowa wyrzucila go wody. Male salto w powietrzu, a potem plusk i glucho w uszach. Nie dosc, ze nie wiedzial co sie dzieje, to jeszcze uderzyl glowa o dno. Nie stracil jednak przytomnosci, ale zyskal potworny bol z tylu glowy.
    ...
    Predko wynurzyl sie na powierzchnie. Woda siegala mu pod szyje, a bol nie ustepowal. Zobaczyl swiatlo.
    ...
    Odlamki promu byly wszedzie, na plazy i w wodzie, a plomienie glownego wraku rozswietlily ciemnosci nocy.
    Zaraz obok stal jakis frachtowiec. Troche wiekszy i owiele bardziej mroczny. Jak czarny pajak na pajeczynie, ktorego przed chwila jeszcze nie bylo, a teraz sial strach swoim naglym pojawieniem sie.
    Mezczyzna dojrzal, ze w strone chaty zmierzaja dwa ludzkie cienie. Byli za daleko by zobaczyc cos wiecej, a juz po chwili znikneli we wnetrzu domku.
    ...
    Pilot poplynal do brzegu. Nie mial zielonego pojecia o co tutaj chodzi...

  16. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Cudnie Dash :D Kto next [bo ja nie mam weny]
  17. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4

    No, ktos sie nareszcie dolaczyl :)

    PS. Czytaj uwazniej co bylo wczesniej:

    Statek pilotowali dwaj ludzie, ubrani w luzne plaszcze z kapturami...

    Ale niech tamm... trzech tez moze byc ;) (chyba)
  18. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Sorki znowu sie cos zwiesilo. Wrrr!!!
  19. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003

    Ups. No to mamy male niedopatrzenie z tym pilotem. No coz, trudno.
    No, co taki zastoj?
  20. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Maly problem. Mam rozwiazanie :)
    Zamieniamy Statek pilotowali dwaj ludzie, ubrani w luzne plaszcze z kapturami... na Na statku, oprocz pilota, przebywalo dwoch ludzi, ubranych w luzne plaszcze z kapturami... i powino byc OK :D
    PS. Do 16-tej (PL local time) cos naskrobie
  21. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003
    No widzisz jak zes ladnie wykombinowal :)
    No to czekamy do szesnastej...

    Nowym osobom przypominam, ze kazdy sie moze dolaczyc. Dla zachowania porzadku trzeba oczywiscie poinformowac wszystkich, ze teraz TY bedziesz cos pisal. Reszta sie dostosuje.

    Kurde wszedzie jakis regulamin musze wrzucac :p
  22. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Tymczasem w podziemiach...
    Dwaj mezczyzni wlasnie dotarli do zakretu chodnika, gdy poczuli wstrzas. Posypaly sie kawalki skal, w powietrze wzbil sie pyl. Zaskoczeni, staneli jak wryci. Spojzeli po sobie i bez slowa rzucili sie biegiem w kierunku wejscia.
    Zatrzymali sie jakies dziesiec metrow przed drzwiami. Nie bylo sensu isc dalej. Z sufitu oberwal sie kawal skale kompletnie blokujac droge.
    - Mistrzu! Co teraz?! - Zapytal mlodzieniec.
    - Hmm? Miejmy nadzieje, ze pilotowi nic sie nie stalo. W obecnej sytuacji nie mozemy mu pomoc. Kontynuujemy masza misje. Ona jest najwazniejsza. A i tak musimy dalej isc tym korytarzem, bo z tej strony sie nie wydostaniemy.
    - Nie sprubojemy usunac tej skaly?
    - Nie. Nawet Moc ma swoje granice padawanie. Idziemy dalej..
    Szybko wrocili do zakretu na ktorym skonczyli eksploracje tunelu. Za zakretem byla krotka prosta, moze ze dwadziescia metrow i kolejny zakret, tym razem w przeciwna strone.
    Po przebyciu tego odcinka ukazala im sie przepiekna, naturalna jaskinia, ozdobiona stalaktytami i stalagmitami. Niektore z nich juz dawno temu polaczyly sie w kolumny, inne ulegly deformacji tworzac na suficie wspaniale girlandy niczym skalne zorze, a na scianach misternie zdobione kotary. U podnuza scian na nierownosciach podloza powstaly wspaniale kaskady, podobne do gorskich wodospadow. Calosc lsnila kolorami bieli, czerwieni, blekitu i brazu. Struzki wody skappywale na dno jaskini i splywale do niewielkiego jeziorka po drugiej stronie groty. Calosci dopelnialo dyskretnie ukryte w zakamarkach, pastelowe oswietlenie.*
    Przeszli przez jaskinie i staneli nad jeziorkiem.
    - Spojz padawanie. Musi byc polaczone z oceanem jakims podziemnum korytarzem. Podnosi sie i opada jakby w rytmie fal. Jesli nie znajdziemy inej drogi, to bedzimy musieli sprubowac przedostac sie tedy.
    - Mistrzu. Moze nie bedziemy musieli sie moczyc. Tam, za ta skalna kotara, widze jakis prostokatny otwor.
    Jakiez bylo ich zdziwienie, kiedy przeszedlwszy z pochylonymi glowami przez ow otwor znalezli sie w super nowoczesnym centrum lacznosci.
    - Mistrzu!! Tam, na posadzce, lezy jakis starszy czlowiek!! - Krzyknal padawan wskazujac reka kat pomieszczenia. Nastepnie podbiegl i pochylil sie nad nim. - Zyje!
    - To Loor. - Powiedzial do swojego ucznia, pochylajac sie nad nieprzytomnym czlowiekiem.

    * Nie moglem sie powstrzymac. Jak bylem teraz na urlopie to zwiedzilem "Jaskinie Niedzwiedzia". Przepiekna. Polecam. Szkoda tylko, ze jast zakaz fotografowania.
  23. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003

    Zarombiste Rumcajs :)

    Teraz ja pociagne...
  24. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003
    Przemeczony i przemoczony pilot wygramolil sie z wody. Brakowalo mu sil, ale w koncu wspial sie jakos na nogi. Myslal, ze bedzie dobrze, lecz juz po chwili stracil rownowage. Zachwial sie, zatoczyl do tylu i upadl na plecy.
    Lezal obojetny na gladkiej powierzchni piachu, obmywany przez delikatne przyplywy oceanicznych fal i oswietlany przez gigantyczny slup ognia.
    Popatrzyl na wrak. Od bijacego stamtad zaru zrobilo mu sie cieplej. Plomienie grzmialy a elementy konstrukcji trzaskaly jak drewno w tysiacach kominkow ustawionych kolo siebie w tym samym miejscu, na tej samej plazy. Wtedy mezczyzna odkryl, ze nie slyszy na na jedno ucho, a za drugim poczul saczaca sie ciepla krew. Delikatnie zbadal to miejsce palcem i po chwili spojrzal na ta sama dlon. Tak, to krew. Cala prawa strona twarzy byla w niej umazana. Nie widzial sam siebie, wiec nie zobaczyl, ze jego czarne wlosy rowniez sa nia calkowicie przesiakniete. Nie mial jak sie opatrzyc, bo jedyny podreczny zestaw medyczny wylecial w powietrze razem z promem. Ale nie bylo to jego najwiekszym zmartwieniem. Po takim wstrzasie jakiego doznal, nic nie jest zmartwieniem. Niewiarygodne jak szybko czlowiek moze stracic sily. Jeszcze przed chwila szorowal wplaw do brzegu, a teraz padal z nog, konajac na tafli oceanu. Fale zabieraly go coraz dalej od ladu, ale on nie zdawal sobie z tego sprawy. Byl prawie martwy.
    Nagle woda zaczela sie kolysac w obie strony. Zupelnie tak jakby fale bily od brzegu. Pilot przechylil glowe w bok i na tle jasnego gejzeru ognia zauwazyl ciemna postac zanurzona po pas w wodzie. Byl to jeden z ludzi, ktorzy wchodzili do chatki i prawdopodobnie przylecieli tym czarnym frachtowcem. Teraz ten czlowiek zblizal sie do niego.
    Chwycil go mocno za noge, potem za reke i zaczal ciagnac w kierunku brzegu. Pilot milczal. Zamet ktory mial w glowie nie pozwolil mu na wypowiedzenie ani jednego, najprostszego slowa. Zanim zdazyl sie zorientowac lezal juz na suchym, szorstkim piachu.
    Uslyszal glosy, przedzierajace sie przez trzaski plomieni. Dwaj mezczyzni rozmawiali ze soba.
    -Zyje. - powiedzial jeden.
    -Co z nim robimy? - spytal drugi. Ich glosy nie wyroznialy sie niczym nadzwyczajnym, ale sprawialy wrazenie groznych i niezbyt pokojowo nastawionych.
    -Nie ma powodu go zabijac. Musimy sie tam dostac.
    -Jak? Po co strzelales do promu? Teraz juz nie da sie tam wejsc.
    -Zaden problem.
    Wtedy pilot ujrzal nad soba twarz jednego z ludzi. Przerazajaca, ochydna, pokryta bliznami twarz najemnika z wybitym okiem, ktorego nie zastapiono nawet proteza. Cera niczym wnetrze ciemnej jaskini i brak jakichkolwiek uczuc czy emocji. Spojrzenie tamtego czlowieka zwiastowalo bol i cierpienie.
    Po chwili jednak twarzy juz nie bylo. Za to znowu odezwal sie glos.
    -Popilnuj go, a ja skontaktuje sie z Gazmoss'em.
    -Co mu powiesz?
    -Zeby przylecial. Chcial wiedziec za co placi.
    Gazmoss musze zapamietac to imie. - pomyslal pilot kilka sekund przed utrata przytomnosci.

    Dobra, teraz niech ktos inny sie odezwie
  25. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    No dobra. Super jest teraz ja :D

    Herack Loor szedl siedzial w swojej chatce i czekal na Jedi, ktorzy mieli do niego przyleciec. Kazdy, kto szukal informacji, kierowal sie do Heracka. Pracowal on dawniej w Republikanskim Wywiadzie. Potem przeszedl na emeryture, stwierdzil, ze ten fakt mu nie odpowiada i postanowil wrocic do fachu. Zrozumiale jest, ze sprzedawanie informacji okreslanych jako 'panstwowe' jest delikatnie mowiac nielegalne, wiec Loor postanowil zadokowac sie na jakiejs odludnej planiecie, tak zwanym zadupiu.
    Stamtad kierowal swoja siatka szpiegowska i robil te 'nielegalne' rzeczy.
    Powodzilo mu sie niezle. Na tyle niezle, ze Zwiazek Zawodowy Bothanskich Agentow (ZZBA) rozwazal napisanie skargi na Loora do Senatu za 'przejmowanie rynkow zbytu' jak to okreslali.
    Sprawa jednakze przycichla. Niesamowite jak zlecenia zabojstwa paru waznych osob ostudza zapal innych. Loora zawsze to fascynowalo.
    Tak wiec czekal on na dwojke Jedi, ktorzy pragna zarzegnac konflikt na planecie. Herack podal sie za rebelianckiego szpiega, bo raczej nie mogl sie przyznac kim naprawde jest...
    Te rozmyslania przerwala mu mysl, ze grozi mu niebezpieczenstwo. Moze bylo to wynikiem dlugiej sluzby jako szpiega, moze cos stuknelo za oknem, a moze to przez ten wyjacy alarm, ktory obwieszczal pojawienie sie nieproszonych gosci.
    'Eeech znowu...'-pomyslal Loor i zwrocil sie do siedzacego obok siebie klona:
    - Poczekaj tu na nich. Zobaczymy kto to.
    - Dobrze.
    Podczas gdy Looor sadowil sie w fotelu, Loor otworzy tajne drzwiczki i zszedl do podziemia. Kierowal sie w stronie swojego centrum operacyjnego, jak zartobliwie je nazywal. Wszedl do srodka, usiadl na fotelu i spojrzal na ekrany.
    Do domku weszlo dwoch jegomosciow z nowoczesnymi urzadzeniami do zarzynania Nerfow. Nie mowiac nawet 'dziendobry' czy chocby 'gin!' rzucili sie na biednego klona...ktory odskoczyl w bok, wyjal zza plaszcza cos co przypominalo nowoczesne narzedzie rolnicze w miniaturze i z gracja szesdziesieciolatka rzucil sie na dwoch mezczyzn. Wynikla delikanta szamotanina w wyniku ktorej stol krzesla i nawet kominek doznaly powaznego uszczerbku.
    W koncu klon polegl. Udalo mu sie jednak poszerzyc usmiech jednego z napastnikow i zwiekszyc ilosc szram drugiego.
    Po walce dwaj goscie odpoczywali chwile, po czym podniesli klona i wyniesli z chatki. Loor obserwowal na drugim ekranie, jak pakuja go do motorowki i odplywaja.
    'Pewnie chca przekonac szefa, ze im sie udalo.'-pomyslal Loor. To, ze ZZBA wycofalo pozew, nie znaczy, ze nie probowali go usunac. Dlatego Loor odbyl krotka podroz na Kamino i zaopatrzyl sie w wachlarz klonow. Tak na wszelki wypadek.
    Herack wiedzial, ze powinien wrocic na gore, jednak nie mogl sie oprzec zabawa w chowanego z dwoma Jedi, ktorzy wlasnie weszli do chatki.
    Tak jak przypuszczal. Dosc szybko znalezli tajne przejscie i ruszyli korytarzem.
    I akurat w tym momencie jacys debile z rzadu musieli wysadzic ich statek. I to nie z lasera. No bo po co? Za ma³o widowiskowe. Musieli uzyc torpedy. Torpedy!! Na malej wysepce, przeciwko nieuzbrojonemu statkowi!! Toc to trzeba byc...Loor nie dokonczyl swojego jakze ciekawego wywodu, poniewaz kawalek skaly odpadl z sufitu i udezyl go w glowe...

    Prosze wybaczyc ten sarkazm i ewentualne niespojnosci, ale troche zle sie czuje.
Thread Status:
Not open for further replies.