Fan Fiction on-line ;-)

Discussion in 'Poland' started by DarthRumcajs, Jul 5, 2003.

Thread Status:
Not open for further replies.
  1. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    eeech Dash...
    Nie przesadzasz z tymi regulaminami :D ??
  2. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
  3. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    Jak tak dalei pojdzie, to przegonimy tych z Bastionu :D ...Oops. Widze, ze Ty tez tam cos skrobiesz :)

    Kto nastepny?
    PS. Moze by jakas nowa lokacje wprowadzic?
    Siedziba przywodcow przewrotu, albo siedziba wladz Republiki. A moze cos jeszcze innego? ;)
  4. Darth_Fizyk Jedi Grand Master

    Member Since:
    Jul 10, 2003
    star 5
    Ja moze niedlugo sie do was dolacze, zeby weny gdzies odnalezc ;)
  5. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Co sie stalo, ze nikt nie pisze?? Temat stanal :( Nawet Dash nie ma weny :D??
  6. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003
    No dobra, jeszcze cos skrobne, ale juz wiem jak sie czul Rumcajs na poczatku tego topicu...
  7. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
  8. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003

    Kilkanascie godzin na polnoc od wysepki, na ktorej wyladowali Jedi, slonce bylo jeszcze wysoko na pochmornym niebie. Ale kto by tam zwracal uwage na niebo, gdyby znajdowal sie pomiedzy trzema wielkimi londami, poloczonymi siecia tuneli dla kolejek jonowych i niewyobrazalnie skomplikowana platanine stalowych mostow dla bardziej konwencjonalnych srodkow transportu, takich jak smigacze, skiffy, albo po prostu zwykle ludzkie stopy. Chociaz i tak malo komu chcialo sie przemierzac takie odleglosci, a jezeli juz ktos sie znalazl, to pewnie liczyl na to, ze zobaczy rozciagajace sie nizej doki.
    Do rozbudowanego wzdluz zatoki portu cumowaly ogromne krazowniki morskie i okrety podwodne. Kazdy taki pojazd mial w ladowni wystarczajaco duzo miejsca by zabierac stamtad towary rozprowadzane droga morska po wszystkich wyspach planety. Kazda taka wyspa byla jak normalne miasto. Budynki zaslanialy jej powierzchnie od plazy, az po szczyt wygaslego wulkanu, ktory ja zrodzil. Gdzies tam pomiedzy nimi dalo sie dojrzec waskie uliczki dla smigaczy.
    Jednak te trzy londy byly o wiele wieksze, poniewaz znajdowaly sie na nich liczne i jedyne na Dashubbie fabryki, ktore oprocz dodatkowych elementow do ukladow kogitywnych dla droidow, produkowaly takze niewyobrazalne ilosci dymu.
    Smog byl doslownie wszedzie. Widocznosc ograniczala sie do stu metrow, a cale trzy wyspy tonely w blado brazowej chmurze. Nawet w dzien wszystkie wieksze budowle musialy byc podswietlane przez tysiace malych lampek, by mozna je bylo dojrzec z odleglosci wiekszej niz sto metrow. W takich warunkach nietrudno o wypadek, wiec kolejki jonowe nie narzekaly na bankructwo.
    Obok smogu istnial jeszcze jeden powod dla ktorego mieszkancy nie wychodzili za czesto na ulice, z tym ze pojawil sie on nie dawno i mial zwiazek z naglym przewrotem wladzy tej planety. Otoz wszedzie bylo pelno uzbrojonych po zeby zolnierzy, legitymujazych kazda osobe, ktora byli w stanie dojrzec na sto metrow, a przeciez nikt nie lubi jak go zatrzymuja zolnierze. A juz na pewno nie, kiedy maja ze soba opancerzone machiny wojenne, takie jak czolgi i nieco przestarzale, ale nadal grozne maszyny kroczace. Potezne stalowe kokpity na dwoch stalowych nogach.
    Stan wojenny utrzymywal sie juz od kilkunastu dni, kto wie czy nie od trzech tygodni. Najwyrazniej nowi wladcy obawiali sie powstania niezadowolonego ludu, a juz na pewno nie chcieli oposzczac zajetych stanowisk.
    Bogaci filantropowie i wielcy magnaci lubili plywac w luksusie, podczas gdy mieszkancy toneli w strachu przed zdeptaniem przez maszyne kroczaca. Ale kogo to obchodzilo...

    Kolejki jonowe maja to do siebie, ze sa szybkie, ciche i wygodne. Male, otoczone szklanymi szybami, napedzane przez niewielka turbine jonowa, suna bez przeszkod wzdloz okroglej transpastalowej rury. Do wygod takiego podrozowania nalezy rowniez mozliwosc obserwowania lampek na zamglonych budowlach. Dla niektorych jest to ciekawe, dla niektorych nudne.
    Hivinor Gazmoss, ubrany w dotykajaca ziemi czarna szate i peleryne, siedzial sobie wygodnie na fotelu wewnatrz wagonu kolejki i knul dziesiecioletni plan podstepow i oszostw.
    Mezczyzna byl czlowiekiem, ale tylko na zewnatrz. W srodku bowiem nie mial zadnego serca, jedynie nieskruszony kamien. W dodatku byl mlody i zasluzyl sie bedac w wojsku. Mial ciemne wlosy i szare oczy. Stal sie nieoficjalnym wladca tej planety. Nieoficjalnym poniewaz nikt o tym nie wiedzial. Natomiast oficjalnie planeta wladal kolejny czlowiek imieniem Gocce. Grubo starszy od Gazmossa, ale inteligencja mu raczej nie dorownywal, jedynie bezdusznoscia. Byl bardzo spasiony i krotko obciety. Odgrywal role krolewskiej marionetki.
    - Powiedz mi panie... - zapytal siedzacego w przeciwleglym fotelu Hivinora. - ... jak dlugo masz jeszcze zamiar nabierac galaktyke swoim, jak to ujac,... nie wychodzeniem na swiatlo dzienne?
    Gazmoss odkleil spojrzenie od szyby i popatrzyl na Gocce.
    - Tak dlugo jak potrwa przejmowanie kilku fabryk przez rzad mojej planety.
    - Kilku fabryk?
    - ... Wszystkich fabryk.
    - A co bedzie potem. Kiedy juz zawladniecie naszym przemy
  9. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003
    Dzizes krajst! Wpadam tu co kilka godzin z nadzieja ze cos sie wreszcie ruszylo, a tu NIC
  10. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Eeech Dash.
    Ja nie mam sily nawet twoich wypocin czytac. Ale moze po kapieli mi sie uda...i cos dopisze
  11. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Mam pomysl i pytatnie zarazem. Czy moge umiescic ten fanfic na Kirtan's Office jako fan fic online (z podzialem na autorow)??

    Proszê :D :D :D
  12. Damarcus Jedi Master

    Member Since:
    Jul 7, 2003
    star 4
    To sie kupy nie trzyma wszystko. Najpierw w domu pali sie swiat³o potem jest to opuszczona podziurawiona drewniana chatka potem ma kamienne sciany najpierw Loor lezy nieprzytomny potem siedzi w domu z klonem. Akcja dzieje sie 100 lat po ANH a Kamino ma byc zniszczone w wojnach klonow czyli klon ma 130 lat. Niezle :D Ok ale zeby nie byc zgredem to ja dalej pomieszam w tym kociolku on-line :p

    Slonce oceanicznej planety wzbi³o sie ponad choryzont zalewajac okolice zalewajac okolice cieplymi promieniami. Rosliny kompaly sie w roznokolorowych refleksach zolto zielonkawego swiatla jakie dawalo to dziwne niewielkie slonce. Pilot wachadlowca Jedi obudzil sie z wielkim bolem glowy rece mial skrepowane za soba. Krew nie saczyla sie juz z rany na glowie powstal tam za to olbrzymi guz i szrama pokryta zaskrzepla krwia wlosy zlepione w straczki zwisaly luzno z opuszczonej glowy pilot cicho zajeczal. Wtedy jak grom z jasnego nieba spadl na niego kopniak wymierzony w brzuch. Mezczyzna osunal sie na ziemie i splunal krwia. Postanowil otwozyc zamkniete do tej pory oczy. Znajdowal sie w jakims niewielkim dobrze oswietlonym pomieszczeniu. Rece spiete uniwersalnymi kajdankami dopasowujacymi sie do konczyn kazdej rasy przykute mial do kolumny metrowa, stalowa linka.
    -Jak sie nazywasz??- odezwal sie niski spokojny glos.
    Widac ze oprawca jest profesjonalista i nie jedna osobe torturowal. Pilot z trudem uniosl glowe przez zaslone gestych dlugich wlosow z trodem ujrzal postac odziana w czarny mundur.Nagle kolejny kopniak spadl na jego szczeke rozcinajac spierzchniete i pokryte morska sola wargi.
    - Kto z toba przylecial??- Zapytal oficer sledczy spokojnie wycierajac krople krwi z czubka czarnego buta. Zloniez zachowywal sie tak spokojnie, nie wykazywal uczuc, ze wiezniowi przemknelo przez mysl ze ma do czynienia z robotem nie czlowiekiem jego czlowieczenstwo objawialo sie jedynie w kropli potu splywajacej po czole. To ostanie co zobaczyl pilot. Przed oczyma zrobilo mu sie ciemno... byl z siebie dumny nic mu nie powiedzial.... ciemno....zimno....pilot zemdlal, a z rany na ustach posaczyla sie krew.
    Nagle oficer wrzasnol:
    - Przyprowadzic lekarza !! Jeszcze musze podyskutowac z tym panem...On musi zyc...
  13. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Hmm kto powiedzial ze kamino ma byc zniszczone. Nic mi o tym nie wiadomo. Damarcus t sie nie musi kupy trzymac :D to fanfic online :D A tak w ogole potraktoj kazda czesc jako oddzielny rozdzial.
  14. DarthRumcajs Jedi Master

    Member Since:
    Jun 29, 2003
    star 4
    To sie trzyma kupy (mniej wiecej ;) ). W chatce palilo sie swiatlo, ale zgaslo podczas szarpaniny, wtedy rowniez chatha zostala "troszke przemodelowana" (zdewastowana). Co do Loora to... hmmm... gdyby Kirtan zamiescil swoja czesc dwa posty wczesniej to byloby wszystko OK (ta sama scena pokazana z punktu widzenia roznych osob). Kamino...?! Tez nie slyszalem jakoby ktos ja zniszczyl, przynajmniej narazie.
    Opis kompleksu przemyslowego zabujczy (przwie jak u mnie w robocie ;) ). Intryga polityczna... ciekawie sie zapowiada (u nas w sejmie sie jeszcze bie zabijaja... narazie :p ).
    Odp. Co to jest modol kogitywny.
    To maja wszystkie droidy. A co to jest... podpowiem: cogito z lacinskiego - myslec.
    Obejzyj TPM. Anakin skladajac C3PO mowil, ze ma problemy z modolem kogitywnym.
    Co do umieszczania na innych stronach. Ja jestem za, ale jeszcze inni musza sie zgodzic. Jesli wszyscy, ktorzy do tej pory uczestniczyli w pisaniu wyraza zgode, to kazdy nowy autor bedzie musial przed przystapieniem do wspolnego pisana tez to zaakceptowac. Sadze, ze nalezy oprocz nika autora kazdego fragmentu, zamiescic tez zrodlo skad ten fanfic pochodzi (Fan Force Forum - Poland).
    Sorki za nieobecnosc, ale zlozyly sie dwie sprawy; pierwsza to przebudowa mojej Homepage, a druga to awaria neta.
    Jutro postaram sie cos napisac :)
  15. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Dzieki Rumcajs :D. A wy? Dash? Damarcus?
  16. Chimpo_the_Sith Jedi Grand Master

    Member Since:
    Mar 15, 2003
    star 5
    Oj cos widze Kirtan ze ci kolor White nie wychodzi. ;) :p Sprobuj konczyc [/kolor] przez c
  17. Damarcus Jedi Master

    Member Since:
    Jul 7, 2003
    star 4
    Oczywiscie ze sie zgadzam na publikacje z mojej strony nie ma problemu
  18. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Chimpo nie mialem mozliwosci odpowiedziec wczesniej na twoja zlosliwosc...
    Czlowiek zapomniec nie moze?!
  19. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Dzieki Damarcus :D A Dasz??
  20. Chimpo_the_Sith Jedi Grand Master

    Member Since:
    Mar 15, 2003
    star 5
    Sorka Kirtan ale nie moglem sie powstrzymac. ( jakis [face_devil] we mnie wszedl ) Tak to juz czasami bywa ze ktos o czyms nie bedzie pamietal.
  21. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003
    Ja tez sie zgadzam, ale moze najpierw bysmy tak to skonczyli?

    ( od pewnego czasu prowadze kopiowanie naszych fragmentow stad do Worda i pozwalam sobie na poprawianie niektorych drobnych bledow stylistycznych, np. na fotelu---> w fotelu :))

    KTO NASTEPNY?????????
  22. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Stylistyczne... moze i ortograficzne np. londem... Dzieki za pozwolenie :D A kto powiedzial ze musimy to konczyc :D to bedzie niekonczaca sie opowiesc :D
    Moze do wieczora cos wyskrobie.
  23. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Dobra. Biore sie za fan fica :D Dash. Jak bylbys taki mily i przeslal mi te poprawione :D Inauguracja bedzie kiedy skoncze nowy layout dla Kirtan's Office
  24. Kirtan_Loor Jedi Knight

    Member Since:
    Jul 1, 2003
    star 2
    Zgodnie z obietnica

    Loor lezal w przyjemnej nieswiadmosci przez jak mu sie zdawalo wiecznosc. Za zamknietymi powiekai przelatywalo mu jego zycie, wiec sadzil ze umiera. Cieszyl sie z tego. W koncu wszystkie klopoty bedzie mial z glowy. Mial juz dosyc wszystkiego, zwlaszcza bothan. gdy umrze bedzie mogl sobie odpoczac...
    Niestety, smierc nie byla mu dana. Przynajmniej nie w tej chwili. Gdy jego zycie doszlo do bardzo ciekawego etapu, kiedy mial 30 lat, ktos poslugujac sie moca - Herack nie mogl tego pomylic z niczym innym - zaczal go leczyc. To go zdenerwowalo. Jakim prawem mu przeszkadzano. Nawet w spokoju umrzec nie mozna...
    Poczul rane na glowie i poczul jak sie zasklepia. Po chwili nie bylo po niej sladu. 'Eech ci Jedi' - pomyslal. Ktos zaczal nim potrzasac. Loor wiedzac, ze udawanie, ze nadal jest nieprzytomny na nic sie nie zda, otworzyl oczy i podniosl glowe. Przed nim siedzial mlody mezczyzna w brazowym plaszu i piskowo-bialej szacie. 'Chyba do konca zycia znienawidze te kolory' - pomyslal Herack.
    Jedi spojrzal mu w oczy i odwrocil sie do drugiego, ktory grzebal cos przy konsolecie - kolejny punkt na ich niekozysc.
    - MIstrzu. Obudzil sie.
    - Doskonale. - odparl stardzy jedi i podszedl blizej.
    - Zalezy dla kogo. - odparl Loor takim tonem, ze obaj jedi spojreli wgore w poszukiwaniu sopli lodu.
    - Pan Loor jak mniemam? - powiedzial starszy Jedi.
    - Hmm zastanowmy sie... Tak to chyba ja. A ty jestes..hmm...Kertop* tak? A to - spotzal na ucznia - to Kejtaw, twoj uczen.
    Cudownie... Domyslam sie, ze wiecie po co przyszliscie?
    - Owszem - odparl zimno Kejtaw. 'To' utkwilo mu gleboko w pamieci. Kiedys sie zemsci.
    - To dobrze. A czy wiecie, ze wasz statek zostal zniszczony? A uprzednio ktos probowal mnie zamordowac - co oczywiscie nie bylo nowoscia, Heracka dziwil jedynie czas napadu. Mianowicie 20 minut po poprzednim. Zwylke tak szybko nie wracaja.
    Okazalo sie, ze Jedi jednak nie wiedza o tym,ze aktualnie statek nadaje sie jedynie do pieczenia ziemniakow o czym swiadczyly ich niezbyt inteligentne miny.
    - Jakto zniszczony - zapytal w koncu Kertop.
    - A no tak. - zaczal Loor - Ktos najwyrazniej wiedzial, ze tu macie zamiar przybyc i postanowil po waszym ladowaniu wpakowac w du...rufe statku torpede. - zakonczyl niepewnie.
    - Ale kto mogl o tym wiedziec? - dopytywal sie Jedi.
    - Sugeruje, ze byl przeciek - powiedzial madrze Loor.
    - Taa. Nie zartuj - powiedzial Kejtaw.
    - Slabo ci wyszedl ten sarkazm chlopcze. Za malo kontaktow z normalnymi ludzmi...i dziewczynami...
    - Dobrze juz dobrze. Spokoj. - powiedzial Kertop, madrze zakladajac, ze reka ucznia wedrujaca do pasa to zly znak.
    - Hehe Zawsze lubilem gierki slowne...No dobrze. Teraz zajmijmy sie tym po co przylecieliscie. - odwrocil sie w strone kasolety. - Ale najpierw musze sprawdzic meldunki.
    Wstal, otrzepal plaszcz, podszedl do stanowiska i usiadl na fotelu. Chwile biegal palcami po klawiaturze, spojrzal na monitor, gwizdnal, wlaczyl drukarke, wydrukowal ostatnie wiadomosci i podal kartke Jedi.
    Po chwili i oni gwizdneli.

    * Piotrek od tylu. Dobra. Kto tera??
  25. DashOnderon Jedi Padawan

    Member Since:
    Jul 15, 2003

    No ladnie Kirtan, ladnie. Duza dawka humoru i sarkazmu to dobry pomysl na rozluznienie nieco "emocji" w tej czesci fan-ficu.
    Bravo!

    SO WHO'S NEXT??
Thread Status:
Not open for further replies.